lutego 13, 2020

Kosmetyczna podróż po świecie #Polska

Każda z nas ma miejsce w którym jej się najlepiej myśli. Moim miejscem jest wanna. Powstaje w niej większość moich pomysłów na nowe serie. Ten też tam powstał. Zaczęło się od tego, że myślałam o miejscach, które odwiedziłam do tej pory. W sumie nie, przepraszam do tych myśli nastroiła mnie Sylwia i jej podróżniczy blog, gdzie pokazuje różne, przepiękne zakątki tego świata. Z różnych powodów nie mam możliwości fizycznie podróżować, ale postanowiłam to zrobić po swojemu. Będę podróżować przez poznawanie kosmetyków z konkretnych krajów, marek wywodzących się z nich, postaram się też dotrzeć do rodzimych blogerek by trochę z nimi porozmawiać. Zdecydowałam na dobry początek wystartować z naszym  krajem. Trochę dlatego, że chcę dopracować formułę na mniej więcej znanym mi temacie, ale głównie by wynaleźć jak najwięcej polskich marek.


6 rynek kosmetyczny w Europie!
Czy wiedziałyście, że polskie kosmetyki są dystrybuowane na 160 państw świata? Niesamowite! Chciałam o tym porozmawiać z jakąś blogerką z sąsiedniego kraju, napisałam do bez mała 10 i żadna nie odpowiedziała.... przykro mi, ale cóż zrobić.

Trochę historii...
Rozkwit przemysłu kosmetycznego w Polsce nastąpił w połowie wieku XIX. Już w początkach kolejnego wieku nastąpiła produkcja masowa. W latach 20. nasz kraj stał się czołowym eksporterem kosmetyków w regionie Europy Środkowo - Wschodniej. Czeszki, Rosjanki, Węgierki, Rumunki i Bułgarki pachniały perfumami ‘Pani Walewska’, malowały usta pomadkami Celii i używały kremów Miraculum. Dobra jakość szła w parze z rozsądną ceną. Po 1989 roku Wiele zagranicznych firm, a wśród nich Avon, Procter & Gamble, Oriflame czy Colgate Palmolive zainwestowało także w budowę nowych zakładów w Polsce. Równocześnie powstawały i dynamicznie rozwijały się rodzime firmy kosmetyczne. W latach 80-tych i 90-tych powstały m.in: Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris czy Eveline Cosmetics.
Powyższy tekst to skrót świetnego artykułu ze strony: https://www.polishcosmetics.pl/pl/historia-sukcesu/. Zachęcam Was do poczytania. Warto!

Przykładowe polskie marki:
inglot, wibo, lovely, dr irena eris, under20, bell, ziaja, sylveco, annabelle minerals, mokosh, yope, make me bio, alkemie, ministerstwo dobrego mydła, miya, miyo, celia, hean, bielenda, Oceanic, AA, long4lashes, organique, glamshop, pibuya, boho beauty, phlov, bebio, tune cosmetics, czarszka, eveline, soraya, cashmere, perfecta, yoskine, lovenue, mbrush, mawawo.

Zebrała się całkiem niezła liczba, ale na pewno to nie wszystko. Jeśli pamiętacie jeszcze jakąś to piszcie w komentarzach, a na pewno dopiszę :).

O ile nie porozmawiałam na temat polskich kosmetyków z żadną zagraniczną blogerką, tak Ania z bloga https://me-and-my-passions.blogspot.com/ od razu zgodziła się na krótką rozmowę. Zadałam jej kilka pytań pomocniczych, a tak się przedstawia odpowiedź Ani:


Zacznę od tego, że uważam, że nasze rodzime kosmetyki nie odbiegają niczym od tych zagranicznych. W dzisiejszych czasach mamy do wyboru tak szeroką gamę produktów, że każdy jest w stanie znaleźć wśród naszych marek to czego szuka. Polskie firmy wręcz prześcigają się w wypuszczaniu nowości, które mają sprostać potrzebom konsumenta. Popularne też staje się rozszerzanie przez firmy grona odbiorców, także o tych zagranicznych.. Co prawda nie uważam, żebyśmy byli bardzo rozpoznawalni w innych państwach, ale z pewnością istnieje kilka marek, które są na prawdę popularne. Mówię tutaj głównie o firmach oferujących kosmetyki pielęgnacyjne, bo tych do makijażu, wydaje mi się, że jest zdecydowanie mniej. Ale może to wynikać z mojego zamiłowania do pielęgnacji i większego obeznania z nią, niż kolorówką :D Jako przykładowe firmy, które osiągnęły międzynarodowy sukces mogłabym wymienić przede wszystkim kosmetyki Sylveco i jej siostrzane marki, czy Make Me Bio i Organique. Coraz większą popularność zyskuje też zdecydowanie Bielenda. Sama zazwyczaj sięgam po nasze rodzime kosmetyki - mniej lub bardziej świadomie.. :) Kiedy zadałaś mi pytania do wpisu, aż sprawdziłam na swoich półkach i zdecydowanie dominują u mnie polskie marki. Po te zagraniczne sięgam zazwyczaj, gdy zbierają bardzo dobre opinie, czy oferują produkty o jakie ciężko na naszym rodzimym "podwórku". Myślę, że podobne podejście wyznaje także wiele innych kobiet :)
Jeszcze raz dziękuję Aniu za pomoc. Wbijajcie na jej bloga, bo jest jednym z moich ulubionych :).

Oczywiście zgadzam się, że jakościowo "nasze" kosmetyki niczym się nie różnią od tych zagranicznych. Wiadomo, znajdujemy w drogeriach lepsze i gorsze kosmetyki, ale myślę, że każda z nas byłaby w stanie zbudować satysfakcjonującą kosmetyczkę bazując na polskich markach.
Też myślałam, że za granicą nasze kosmetyki nie są popularne, ale skoro Polska to 6 rynek kosmetyczny w Europie to chyba nie jest tak źle ;). 
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, jakie polskie marki pojawiają się w zagranicznych drogeriach, ale bez wątpienia chciałabym żeby z pielęgnacji była to Bielenda, a z kolorówki AA, hean i miyo.  A także glamshop, z którym jeszcze miałam mało do czynienia, ale bardzo lubię Hanię i trzymam kciuki za jej sukces. 
Najczętszym pytaniem jakie sobie zadawałam przygotowując się do tego posta to czy potrafiłabym całkowicie ograniczyć się do polskich kosmetyków. I wiecie że chyba nie... dużo testuję polskich kosmetyków, w pełni świadomie, bo chcę wspierać polski rynek, recenzować ich produkty przy czym puszczać w świat wiadomość o ich istnieniu. Ale na pewno nie potrafiłabym żyć bez Morphe, Garniera czy Bourjois, a to tylko pierwsze trzy marki jakie na szybko przyszły mi na myśl. Globalizacja otwiera nam szeroko drzwi na świat i myślę, że powinniśmy z nich skorzystać. Choć warto pamiętać, że nasz kosmetyczny rynek nie ma się czego wstydzić i jest pełen perełek.


A w Wy potrafiłybyście ograniczyć się do polskich kosmetyków? Jakie rodzime marki należą do Waszych ulubionych? 

25 komentarzy:

  1. Ja lubię testować kosmetyki przeróżne, nie ograniczam się do tych polskich, chociaż je uwielbiam :) Moimi ulubionymi są Ziaja, Bielenda i Eveline :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez długi czas myślałam że Eveline jest z Turcji jak Golden Rose 🙈

      Usuń
  2. Ciężko byłoby mi się ograniczyć, bo lubię testować różne produkty 😉 Z polskich marek bardzo lubię te od Sylveco czyli Vianek i Biolaven, powoli poznaje też Nacomi (ale to dopiero początek przygody), Bielenda również jest mi bliska, w kolorówce lubię Wibo, Lovely i Bell. Jak zwykle się rozgadałam 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty bardziej naturalnie niż ja. O ile sylveco i vianek coś tam znam, tak biolaven jest mi obcy. Rozpisuj się częściej :)

      Usuń
  3. Nie pomyślałabym, że zagranicą polskie kosmetyki mogą być tak wysoko :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze raz bardzo dziękuję za możliwość współtworzenia tego posta, było mi przemiło! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakby się tak uprzeć to sporo mamy marek i produktów, które w stu procentach nam wynagrodzą dzialania i popyt na rynku :) Moglabym się ograniczyć do Polskich marek, ale nie muszę tego robić więc w sumie nigdy tak na to nie patrzyłam.. mimo to nie musialabym się męczyć z przenoszeniem na Polski rynek :)

    Ps. otrzymałaś odpowiedz do mojego kom. pod wpisem o książce ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam polskie kosmetyki. A jako, że mój mąż jest Francuzem, uwielbiam i chętnie testuję również te francuskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale super. Już wiem do kogo napiszę przy omawianiu Francji :D

      Usuń
  7. Polska naprawdę ma szeroki rynek kosmetyczny, kilka lat temu spędziłam pół roku w Grecji i tam wybór kosmetyków był naprawdę niewielki w porównaniu z tym co my mamy u nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziałaś tam jakieś polskie kosmetyki?

      Usuń
    2. Kiedyś chyba jakiegoś vloga z Grecji oglądałam i dziewczyna pokazała jako ciekawostkę bodajże Perfectę i Eveline.

      Usuń
    3. Oo akurat tych marek bym się nie spodziewała ;)

      Usuń
  8. Lubię kosmetyki Wibo i Bell :) Na pewno Inglot jest dostępny za granicą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inglot tak, nawet mieli reklamę na Times Square ;)

      Usuń
  9. Osobiście, jak wiesz, polskich raczej mało używam, ale gdybym miała wymienić, to na pewno często gości u mnie Yope, bardzo lubię też pielęgnację Biolove - minusem jest dostępność, bo tylko w sieci Kontigo, ale te owocowe zapachy!.... Najlepsze, jakie znam. Z kolorówki często używam czegość z Bell, nałogowo morduję paletę z Glamshopu (i chyba kupię więcej kolorówki od Hani), oraz Affect.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez Ciebie znowu nabrałam ochotę na wiśnię :D

      Usuń
    2. Kupuj, myślę, że się nie zawiedziesz :D Ponoć mają być teraz dostępne w marcu, kupię sobie drugi egzemplarz, tak w razie czego, jakby coś się z pierwszym stało :D

      Usuń
    3. Widziałam, w drugiej połowie marca. Ciekawe czy zdążę :D

      Usuń
  10. Świetna seria! Wow, fajny pomysł <3
    Naszych rodzimych kosmetyków jest teraz ta dużo, że w zasadzie mogłabym się ograniczyć tylko do nich, ale ...jednak zagraniczne też kuszą :D Fajnie że nie musimy się ograniczać,z drugiej strony duma że mamy takie fajne porządne rodzime firmy kosmetyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, idealnie podsumowałaś tego posta :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :). Staram się na wszystkie odpowiadać i odwiedzać blogi komentujących ;)
Zgodnie z rozporządzeniem RODO zostawiając komentarz zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.