listopada 25, 2019

Denko - październik, listopad 2019

Dzisiaj przychodzę do Was z jednym z moich ulubionych postów - denkiem. Przez to, że w październiku przeprowadzałam się do mieszkania studenckiego, kupiłam sporo nowych kosmetyków i w sumie nic nie zdążyłam zużyć. Z tego względu postanowiłam połączyć październikowe denko z listopadowym. Gigantycznej grupy kosmetyków nie ma, ale jest pare całkiem fajnych produktów. Zapraszam na garść mini-recenzji!
 Włosy
1. Loreal, elseve cement ceramid, szampon odbudowujący - całkiem fajny szampon. Super myje włosy, nawilżając je bez mocnego obciążenia i splątania. Ja jestem na tak!
2. Head & shoulders, mourishing care, szampon przeciwłupieżowy - pojawia się w prawie każdym denku i wtedy za każdym razem piszę że muszę go mieć w łazience, w razie potrzeby szybkiego i mocnego oczyszczenia. Tak jest i tyle. Dla mnie nie ma lepszego szamponu do mycia głowy po użyciu mocnego lakieru do włosów czy po pojawieniu się delikatnego łupieżu. Poradzi sobie z każdym zanieczyszczeniem.
 Ciało
3. Bebeauty, żel pod prysznic, peach & honey - kremowy żel pod prysznic o pięknym zapachu brzoskwiń. Oczywiście świetnie się pieni i myje, a jest dostępny w bardzo niskiej cenie. 
4. Isana, żel pod prysznic, yoghurt & fruit - jest to mój pierwszy żel pod prysznic isany, ale od początku miałam poczucie, że znam ten produkt. Według mnie jest bardzo, bardzo podobny do Balea. I to we wszystkich aspektach. Opakowania są identyczne, ładnie pachną, są żelowe, średnio pieniące się... Także jeśli nie testowałyście balea, tu macie coś ultra podobnego. Mojego serca nie podbiło, ale może to kwestia zapachu (przyjemny, ale jednak nie idealnie wpasowujący się w mój gust, przez to że w tym miesiącu znalazłam ideał).
 Zapachy
5. Calvin Klein, Obsession Night - drugi zużyty flakon = dobry zapach! Piękny, mocny, kobiecy i wieczorowy. A no i bardzo trwały. 
 Twarz
6. Bielenda, smoothie foam, kremowa pianka do mycia twarzy - recenzja tutaj. Bardzo fajny produkt na jesień. Trzymał moją skórę w nawilżonych ryzach. Mam ochotę przetestować inne wersje zapachowe.
7. Lirene, peeling drobnoziarnisty z olejkiem z czarnej porzeczki - wracając do niego myślami po pierwsze przypominam sobie cudowny zapach porzeczkowego hortexa. Nawet tylko dla niego byłabym skłonna kupić go ponownie :D. Jaki jest produkt lirene? Jest peelingiem drobnoziarnistym i zawiera odpowiednią ilość drobinek, by wykonać przyjemny masaż i przy okazji złuszczyć naskórek. Nie zaliczyłabym go do zdzieraków, co z pewnością zawiedzie kilka z Was ;). Po użyciu skóra jest gładka i miękka. Ja się z nim polubiłam ;).
8. Veet, plastry depilujące - mój ulubieniec w kategorii depilacji ;). To moje któreś z kolei opakowanie.
9. Garnier, żel aloesowy - tutaj fail z mojej strony. Wyrzucam praktycznie pełny produkt, ze względu na czas jaki u mnie przeleżał. Przetestowałam go, nie zrobił na mnie większego wrażenia, odstawiłam do szafki i o nim zapomniałam. Jakiś unikatowy nie był, więc do niego nie wrócę, ale muszę się pilnować i w razie nieudanych testów, po prostu go komuś oddać, a nie wyrzucać.

Reszta to waciki i maseczki. Raczej się nad nimi nie rozdrabniam w denkach, chyba że ktoś w komentarzach mnie o nie dopyta i tym razem też nie będę, choć muszę zrobić jeden wyjątek. 

Muszę Was OSTRZEC przed maseczką peel off z węglem z Isany. Posiada ona w składzie trzy lub cztery rodzaje alkoholu, w tym jeden na drugim miejscu po wodzie (jaka szkoda że spojrzałam na skład dopiero po nałożeniu produktu na twarz, nie oceniajcie :D). Już po pierwszym kontakcie maseczki ze skórą czułam mocno alkoholową woń. Po rozprowadzeniu jej do końca na strefę T, zapach był nie do wytrzymania. Dodatkowo masakrycznie łzawiły mi oczy i odczuwałam pieczenie skóry w miejscach gdzie znadowała się maseczka. Bardzo szybko ją zmyłam i dobrze, bo skóra była już przyczerwieniona, jakby przyparzona. Uratowałam ją grubą warstwą maseczki całonocnej z wit. C. Drugą saszetkę wywalam i błagam o nie używanie tego kosmetyku isany. Nie wierzę, że komukolwiek sprawdzi się maseczka z tak mocno stężonym alkoholem.
 Kolorówka
10. Rimmel, breathable, podkład do twarzy - recenzja tutaj. Kiedyś go lubiłam, teraz już trochę mniej. Poznałam wiele lepszych, drogeryjnych podkładów, m.in. Bourjois Always fabulous i ten już mnie tak nie zachwyca.
11. Lovely, cooking time, puder - recenzja pojawi się w przeciągu tygodnia, także proszę o cierpliwość ;).
12. Kobo, bronzer do twarzy, nubian desert - jeden z moich ulubionych bronzerów. Bardzo łatwo się z nim pracuje. W dosłownie minutę można uzyskać pięknie wykonturowane policzki. Polecam ;).
13. Rimmel, Wonder'luxe volume, tusz do rzęs - przez pierwsze dwa miesiące byłam nim zachwycona. Później jak zaczął zastygać powoli robiło się coraz bardziej niefajnie - zgrudkował się w środku, co przenosiło się szczoteczką na rzęsy i bardzo je sklejało. Niestety w ulubieńcach roku to on nie będzie ;).
14. Wet n wild, nude'owa kredka do oczu - nawet nie wiem czy jest jeszcze dostępna do kupienia, bo mam ją już kilka lat. W każdym razie jest mega ciemna i twarda, oraz słabo tranferuje się na linię wodną. Kosmetyk nie dla mnie.
15. Catrice, płynny kamuflaż pod oczy - nie jestem wielką fanką tego produktu i nie wiem co on jeszcze robił w mojej toaletce. Ma średnie krycie i wygląda bardzo sucho pod okiem. Ta druga właściwość go u mnie wyklucza. Zdecydowanie ja go nie polecam.
Na dzisiaj to już wszystko. Cieszę się, że już mogę wypuścić w świat ten post, zwłaszcza dlatego, że mogę wyrzucić z siebie boleści o maseczce. Znacie ją? Mam nadzieję, że nie i że będziecie ją od teraz omijać szerokim łukiem ;). 
Podzielcie się proszę Waszymi opiniami o produktach, które zużyłam w ostatnich miesiącach :).

39 komentarzy:

  1. Bardsi lubię żele Isany 😁 A co do masek to akurat Boję się tych tanich z Rossmanna odkąd miałam nieprzyjemne spotkanie z maską nawilżająca Rival de Loop, która też mi zrobiła buraczka na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dzięki Tobie wiem żeby nie kupować maseczek marki Rival de Loop. Nie wszystkie maseczki w rossmannie są złe, ale trzeba uważać 😉

      Usuń
  2. Oba zużyte przez Ciebie żele miałam kilkukrotnie i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam oba żele pod prysznic, ten brzoskwiniowy mam nawet teraz i jest na prawdę fajny. Może nie super naturalny w kwestii zapachu, ale na prawdę przyjemny. Co do isany, ostatnio jej żele mnie rozczarowują, ale akurat tą wersję zapachową miło wspominam i chętnie do niej wracam :) Maski peel off u mnie się raczej nie sprawdzają, miałam nawet tą z bielenda węglową i było podobnie. Co do maski isany - miałam inne wersje tych masek i są beznadziejne moim zdaniem, nic nie robią. Wiele z nich jest opartych z tego co kojarzę na alkoholu - mówię o peel off głównie. Korektor catrice ja akurat lubię, ale chyba wolę ten z Lovely jednak, który niedawno w sumie poznałam. Jeśli chodzi o szampon h&s, w biedrze jak coś są niezłe jego podróbki - często do nich wracam tzn. często - brat często kupuję, a ja używam od czasu tak jak mówisz do mocniejszego oczyszczania. Także może warto spróbować? :) No i jestem ciekawa o jakim ulubionym żelu mówisz? To ten z biedry czy inny? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z bielendy mi się spodobała. Aż muszę sprawdzić czy też ma tyle alkoholu. Ale wątpię, bo nie wyczułam go w zapachu. Ja także wolę korektor lovely. Bardzo ładnie wygląda pod okiem. O nie wiedziałam że biedra ma jakieś podróbki h&s. Muszę Cię dopytać jak wyglądają opakowania. A żel jest z biedry i mam go przez Ciebie 😉

      Usuń
    2. Znaczy ja ogólnie nie jestem fanką tego typu masek.. Ma nazywają się care&go bodajże :) Ja bardzo lubię szczególnie ten z miętą na lato, ale teraz mam akurat z jabłkiem. Ooo ależ miło! ♥

      Usuń
  4. Też znam żele z Isany i chętnie ich używam;) Są w miarę tanie, a sprawują się całkiem nieźle;)
    Jeśli chodzi o maseczki z Rossmana, to również używam. Nie mam wielkiego porównania, czy są dobre czy nie. Dla mnie są jednak wystarczajace;)

    https://www.youtube.com/watch?v=5HOr12-tWZM

    Zapraszam! W końcu się odważyłam :D Wiele brakuje wykonaniu i nagraniu, ale będzie lepiej. Za każdego suba i łapkę dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta na prawde nie jest wystarczająco dobra, nie może w przypadku gdy parzy skórę 😐

      Usuń
  5. Ja będę chciała kupić ten żel pod prysznic z Isany :D Podobne są chyba szampony do włosów i odżywki. Mam jedną właśnie i co prawda szału nie robi, ale jak na takie pieniądze to nie jest też źle :D

    www.whothatgirl.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z szamponami jestem wybredna także chyba się nie skuszę 😉

      Usuń
  6. Znam żel pod prysznic z Isany, ogólnie ten zapach mi się bardzo podoba, jednak znudziły mi się już żele z tej marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chyba znam lepsze żeby się z tymi nudzić 🙂

      Usuń
  7. Kurczę bardzo mnie kusi pianka z Bielendy, ale akurat produktów do oczyszczania mam sporo i muszę zejść z zapasów! ;-) Mnie już żadna czarna maska typu peel off nie zachwyca, chyba że jedynie na nos i brodę, a i to rzadko i z rozwagą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piankę zdecydowanie polecam. Warto przetestować 🙂. Maseczki peel off też stosuje na strefę t 😉

      Usuń
  8. Żele od Isana są dla mnie niezaststąpione, chyba że znajoma mamy przywiezie z Niemiec :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie ten żel z Isany bardzo przypomina Balea.
    Wystraszyłaś mnie tą alkoholową maseczką! Nie sądziłam, że są produkty z takim składem. Wiadomo, że niektórzy mają mało wrażliwą cerę, ale brzmi to jednak jak zbyt wiele dla każdego.
    Zużyłaś cały ten bronzer? Ja mam go już wieki i wciąż jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie z tą maseczką to bezsens. Nikomu by się nie sprawdziła. Chyba że ktoś ma odporną skórę na alergię i mocny alkohol.... A bronzer owszem zużyłam cały. Długo mi zeszło ale się udało 🙂

      Usuń
  10. I get along well with Head and Shoulders shampoo. Interesting products and great post!

    https://heytreesjeblog.blogspot.com/2019/11/beauty-haul-impression-maquibeauty.html

    OdpowiedzUsuń
  11. a mi sie bardzo dobrze sprawdził ten kamuflaż pod oczy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę że ma wielu zwolenników 😉

      Usuń
  12. Mam identyczne zdanie o kredce Wet n Wild, też właśnie denkuję "setkę" Obsession Night (uwielbiam ten zapach!), a puder Lovely Cooking Time lubiłam, ale szybko się kończy :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Och nie, na szczęście nie miałam maseczki z Isany, zapewne nie kupiłabym bo nie lubię peel-off ale dobrze że ostrzegłaś, przesadzili z mocą tego alkoholu...

    OdpowiedzUsuń
  14. Z Twojej listy miałam tylko CK obsession night. To mój ulubiony zapach od wielu lat <3

    OdpowiedzUsuń
  15. zaintrygowałaś mnie tym zapachem, będę musiała go poznać :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękny jest ten zapach Calvina Kleina :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow, spore to denko nawet jak na dwa miesiące :) Mi jakoś mozolniej idzie zużywanie. A żele pod prysznic z Isany bardzo lubię za zapachy - zawsze można wybrać coś fajnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy chyba ma lepsze i gorsze miesiące w denkach. Akurat tu był słaby październik i lepszy listopad :)

      Usuń
  18. Bardzo lubię żele pod prysznic z Isany i płatki kosmetyczne BeBeauty :) Na puder Cookie z Lovely i piankę z Bielendy mam chęć :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Znam Isane oczywiście i lubię:) Z Lovely puder oddałam. A resztę znam z pułek sklepowych.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :). Staram się na wszystkie odpowiadać i odwiedzać blogi komentujących ;)
Zgodnie z rozporządzeniem RODO zostawiając komentarz zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.