lipca 08, 2019

Recenzja - Wibo beach cruiser


Jako bronzeromaniaczka nie jestem w stanie przejść obojętnie obok hitów internetów w tej dziedzinie. Dlatego choć premiera bronzera beach cruiser odbyła się już jakiś czas temu, to musiałam sprawdzić czy rzeczywiście jest taki cudowny.

Wibo, beach cruiser bronzer

Puder dostępny w trzech odsłonach: ciepłym, chłodnym i z drobinkami. Formuła daje promienne wykończenie na skórze twarzy i ciała. Bronzer dobrze się blenduje, dzięki temu idealnie sprawdzi się przy podkreśleniu konturu. Natomiast specjalnie dobrane pigmenty HD sprawią, że bronzer sprawdzi się w makijażu dziennym, jak również wieczorowym i podczas sesji zdjęciowych. 
 Mica, Talc, Zinc Stearate, Silica, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-1, Ethylhexyl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol, Tocopheryl Acetate, Parfum, Limonene, Citronellol, [+/-]: CI 77492, CI 77499, CI 77491.
Produkt Wibo posiada ogromną gramaturę 22 g. Zużycie go zajmie wieki, ale czy będą to przyjemna wieki?

Bronzer zapakowany jest w kartonowe opakowanie. Mimo, że jest duże, to jest też dość cienkie i nie posiada lusterka, przez co może być fajne do zabrania w podróż. Opakowanie o ile nie jest zbyt wyjątkowe na zewnątrz. O tyle w środku prezentuje się przepięknie i jest na maxa dopracowane (patrz zdjęcie poniżej). Jestem zachwycona liściowymi tłoczeniami, które przeniesiono także wokół produktu. Wygląda to bosko.
ulubione zdjęcie (#nieskromna :D)

Kierując się opiniami youtuberek zdecydowałam się na numer 2, który miał mieć najładniejszy, niezbyt ciepły odcień, spośród całej gamy kolorystycznej. I muszę przyznać im rację. Nie kierujcie się zbytnio swatche'ami, bo nie są one miarodajne. Przy nakładaniu go pędzlem, kolor jest nieco ciemniejszy. Dodatkowo jego wykończenie jest satynowe, a pozostałych kolorów chyba bardziej rozświetlające. Wykończenie jest o tyle ciekawe, że nałożony na gołą skórę, wyróżnia się tylko ciemniejszym kolorem. Poza tym zachowuje sie równie naturalnie. Tak samo gdy jest nałożony na twarz. Co więcej dość solidnie nakłada się na pędzel, mimo delikatnego dotknięcia, więc trzeba go dobrze strzepnąć. Jego pigmentacja także jest intensywna, ale dobrze się rozciera. 


Porównałam go sobie z moim dotychczasowym ulubionym letnim bronzerem - Wibo, I choose what I want, chestnut. I muszę przyznać, że ten mocniejszy efekt plażowej wersji do opalonej skóry podoba mi się o wiele bardziej.


Także z czystym sercem mogę polecić Wam ten produkt. Nawet jeśli nie jesteście wielkimi fankami bronzerów dacie z nim radę!
A Wy testowałyście już tego gagatka? Co o nim sądzicie? Jeśli nie miałyście okazji go używać, koniecznie dajcie znać jaki jest Wasz ulubiony, letni bronzer.



PS: Jak możecie zauważyć w ubiegłym tygodniu podjęłam spontaniczną decyzję zmiany szablonu. I dzięki Tov z bloga Outfitownia moja strona wygląda tak pięknie. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba i uznacie to za zmianę na lepsze ;).

28 komentarzy:

  1. Zmiana szablonu zdecydowanie na plus! Na jeszcze większy plus sama zmiana zdjęć, na większe - dużo lepiej moim zdaniem to wygląda. Sama też kiedyś byłam na etapie małe zdjęcia vs duże zdjęcia więc wiem co mówię :D Wydaje mi się, że w porównaniu do nich czcionka jest odrobinę za mała - ale może wydaje mi się..
    Co do bronzera w środku rzeczywiście wygląda cudnie! Tłoczenia wyglądają mega efektowanie, chociaż na zewnątrz się na to nie zapowiada. Wszystko fajnie, ale nie używam tego typu produktów, więc raczej się nie skuszę, ale fajnie, że jesteś zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokombinuję z czcionką, zobaczę jak będzie mi się bardziej podobało, bo w sumie nawet o tym nie myślałam. Dziękuję za poradę :)

      Usuń
  2. Lubię oba czyli zarówno Beach Cruiser jak i wspomniany Chestnut ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już kiedyś Ci wspominałam, że nie przepadam i nie używam bronzerów :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Szablon na plus, zdjęcia też - tak jak Zaczarowana rzekła :) Też dostawałam kiedyś po głowie za małe zdjęcia na blogu. Co do brązerów - jakoś nie mogę ich ogarnąć. Róży mam od pioruna, brązer mam chyba tylko z GOSHa, ale nie dość, że jest ciepły, to ma jeszcze jakiś złoty brokat (kiedyś dostałam go w czwórce paletowej na jakichś warsztatach), i jakoś średnio mi podchodzi. A w drogeriach jakoś nigdy nie widzę potrzeby kupować, za to wiecznie wychodzę z różami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że i Tobie się podoba. Może właśnie przez gosh'a nie kusi Cię próbować. Zawsze jak się zacznie od dobrego produktu to jakoś lepiej idzie używanie i próbowanie dalej. Kiedyś miałam z różami tak jak Ty z bronzerami, teraz uwielbiam :)

      Usuń
  5. Ja nie mam ani jednego bronzera w swojej kolekcji :D Zmiana szablonu jak i zdjęć zdecydowanie na plus :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym zobaczył go w akcji bo w opakowaniu za wiele nie pokazuje ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Oooo mam z tej serii, tylko jeszcze z połyskującymi drobinkami złota. Na opalonej skórze wygląda obłędnie:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się wydawało, że któraś wersja ma drobinki :)

      Usuń
  8. wiele o nim już słyszałam, ale nie miałam okazji go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że zdecydowałaś się na nowy szablon outfitowni :D Też mi się bardzo podoba, ale jakoś ten mój jest... no właśnie, mój, i jakoś nie chcę się z nim rozstawać :)
    Też mam ten bronzer. Nie pamiętam w jakim odcieniu, ale podoba mi się. Tak jak napisałaś, fajnie zgrywa się z opalenizną. I łatwo się z nim pracuje :) No i satynowe wykończenie do mnie przemawia, bo wygląda naturalnie, twarz nie jest taka surowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chciałam ruszyć dalej z blogiem ;). Idealnie podsumowałaś to co sądzimy. Aż dziwne że to samo :D

      Usuń
  10. OOo...jak tu ładnie! I jakoś tak..mh..czysto i elegancko! Podoba mi się!

    OdpowiedzUsuń
  11. so beautiful color
    Love your blog, thank you for sharing.
    luxhairshop homecoming sew in weave
    (๑′ᴗ‵๑)I Lᵒᵛᵉᵧₒᵤ❤

    OdpowiedzUsuń
  12. O, ciekawy, może wypróbuję... Trwały jest? Nie ucieka z twarzy? Ja jeszcze nie mam hitu wśród bronzerów. Używam tego z paletki Wibo (potrójnej). Muszę potestować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trwały jest, a warunki do testów miał ciężkie. Bo nosiłam go przez te 40 stopniowe upały :D

      Usuń
  13. ojaaa, a nie wiedziałam, że wibo ma coś takiego ;) skuszę się na pewno ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :). Staram się na wszystkie odpowiadać i odwiedzać blogi komentujących ;)
Zgodnie z rozporządzeniem RODO zostawiając komentarz zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.