L'biotica biovax maska intensywnie regenerująca #recenzja

L'biotica biovax maska intensywnie regenerująca #recenzja

L'biotica biovax botanic maska intensywnie regenerująca bancapil, malina moroszka, olej z róży


Marka L'biotica to polska spółka zajmująca się produkcją kosmetyków od 2005 r. Prężnie działa tworząc produkty zgodne z europejskimi normami. Podoba mi się sposób w jaki prowadzą marketing. Nie widzimy miliona paczek pr wysyłanych do influencerek, ale dają szansę na darmowe przetestowanie kosmetyków przez zwykłe instagramowiczki. Wystarczy udostępnić grafikę i wysłać ankietę. W ten sposób zyskałam dzisiejszego bohatera. 

 Maska jest zapakowana w kartonowe opakowanie, gdzie znajdziemy wiele przydatnych informacji. W środku otrzymujemy czepek i plastikowe, okrągłe opakowanie przypominające to po tabletkach. Gdy oderwie się zabezpieczenie później trochę ciężko się domyka.


 Maska przepięknie pachnie maliną, brzoskwinią i mango. Zapach jest bardzo żywy i soczysty, aż by się chciało zjeść łyżeczką. Co najlepsze utrzymuje się na włosach przez kilka dni. Jej konsystencja jest bardzo gęsta i treściwa. Dobrze rozprowadza się po włosach. Dzięki niej włosy są bardzo miękkie, gładkie i łatwiej je rozczesać. Jestem zachwycona!


Maska jest mniejsza i kosztuje tyle co litrowy kallos, ale jest dużo lepszej jakości. Warto w nią zainwestować. Gorąco ją polecam i z chęcią przetestuję kolejne produkty l'biotica. A Wy znacie tę maskę? Jakie produkty biovax polecacie?

Żel złuszczający czy wysuszający?

Żel złuszczający czy wysuszający?

Dane techniczne:

Pojemność: 150 ml
Cena: 12 zł
Kategoria: Demakijaż i oczyszczanie
Typ cery: każdy
Konsystencja: Żel
Kolor: Przejrzysty z zielonym zabarwieniem
Zapach: mokra ziemia / zielona herbata :P

Opis producenta: 
Głęboko oczyszczająca pieniąca się formuła żelu delikatnie złuszcza skórę, eliminuje zanieczyszczenia, pochłania nadmiar sebum. Skutecznie usuwa brud, makijaż i inne zanieczyszczenia pozostawiając skórę czystą i świeżą. Zawiera olejek z australijskiego drzewa herbacianego, który wspomaga leczenie stanów zapalnych, łatwo przenika przez skórę, działa bakteriobójczo i antyseptycznie. Używany regularnie pomaga przeciwdziałać powstawaniu kolejnych wyprysków oraz utrzymać poziom sebum w równowadze, nie powodując przy tym nadmiernego wysuszenia skóry. Dla każdego typu cery.
Moja opinia:
Zacznijmy od opakowania, może nie jest najpiękniejsze, ale trzeba mu oddać praktyczność, żel się bardzo dobrze wydobywa. Produkt ma fatalny zapach, czuję mokrą ziemię, w dodatku to bardzo intensywny zapach, co utrudnia użytkowanie. Dla porównania, zapach żelu z zieloną herbatą bielendy, był delikatny i przyjemny. Jeśli chodzi o konsystencję, jest to gęsty żel. Nie wiem jak trzeba masować twarz, żeby powstała piana. Na pewno myjka ułatwiłaby sprawę. Dodatkowo żel dość ciężko się zmywa. Jakie daje efekty? Otóż skóra wydaje się być bardzo dobrze oczyszczona, bez grama sebum. Byłam bardzo ciekawa w jakim stopniu będzie złuszczał. Podchodziłam do niego trzy razy i za każdym razem kończyło się odchodzącą płatami skórą z okolic nosa i oczu (mimo, że jedyny kontakt jaki ten produkt miał z moimi oczami to resztki podczas zmywania). Specjalnie czytałam opinie na wizażu i nikomu się to nie przydarzyło. Szczerze mówiąc nigdy nie używałam złuszczających produktów i nie wiem czy to było złuszczenie, czy wysuszenie, ale skóra była bardzo napięta i zajęło mi tydzień, żeby ją wyprowadzić do normalnego stanu. Nie podobało mi się to i mimo, że jeszcze trochę go zostało wyrzuciłam go i klasyfikuję go jako bubel.

Jestem bardzo ciekawa czy ktoś z Was testował ten żel i jakie macie przemyślenia. Nie wiem czy to ja go jakoś nie poprawnie stosowałam, czy zaszła jakaś reakcja alergiczna, czy było to prawidłowe zachowanie... Piszcie w komentarzach :).

Curly hair - don't care?

Curly hair - don't care?

Kobiecie nie dogodzisz...

Chyba każda z nas ma tak, że z chęcią choć na chwilę zamieniła się włosami. Kobieta o prostych włosach wolałaby mieć kręcone. Ta o kręconych, życzyłaby sobie prostych. Jednak najgorzej mają te o falowanych włosach. Uwierzcie one żyją własnym życiem. Czasami bardziej kręcone, czasami bardziej proste, ale nigdy idealne. Dlatego wciąż szukamy produktów, które przeciągnęłyby szalę na jedną stronę. Ja szukam ideału, który podkreśliłby skręt. Czy produkt Delii jest tym ideałem? Zapraszam do dalszej części posta.


Dane techniczne:
Pojemność: 200 ml
Cena: 11 zł
Kategoria: odżywka
Konsystencja: żelowa, średnio gęsta
Zapach: męskie perfumy
Opis producenta:
Odżywka o ekspresowym działaniu. Do włosów ekstremalnie zniszczonych. Bez parabenów i syntetycznych barwników. Działa wyjątkowo łagodnie na włosy i delikatną skórę głowy. Aktywna keratyna Keramimic 2.0 wspaniale odbudowuje uszkodzenia struktury włosów, dogłębnie je regeneruje, wzmacniając ich warstwę ochronną.Natychmiastowe efekty. Skuteczna regeneracja. Ograniczenie efektu puszenia się. Termoochrona. Łatwe rozczesywanie. Wygładzenie bez obciążania. Jedwabista miękkość i sprężystość. Zdrowe, lśniące włosy pełne lekkości i naturalności.

Moja opinia:
Odżywka miała wygodne opakowanie, które pozwalało w łatwy sposób dozować odpowiednią ilość odżywki. Bardzo podobał mi się jej zapach, przypominał mi męskie perfumy, w dodatku przez dłuższy czas utrzymywał się na włosach. Konsystencja odżywki była żelowa, ani nie spływała, ani nie była wybitnie gęsta. Łatwo rozprowadzała się po włosach i dobrze się spłukiwała. Nie liczyłam na wielkie nawilżenie, ale pod tym względem całkiem dobrze się sprawdzała, ale na pewno nie odbudowywała struktury włosa, ktoś tu poleciał z opisem. Wygładzała włosy na kilka godzin, później robi się jeden wielki puch, ciężki do rozczesania. Jak wiadomo puszenie nie sprzyja kręceniu i mam wrażenie, że skręt był dużo mniejszy, niż bez używania jakichkolwiek kosmetyków tego typu. 



Zapewnienia producenta nie zostały spełnione w żadnym stopniu. Zapach nie był w stanie wynagrodzić mi wszystkiego. Niska cena również nie była plusem, ponieważ odżywka szybko się skończyła. A Wy znacie ten produkt? A może używałyście innych produktów z serii cameleo? Jakie produkty podkreślające skręt polecacie?

Denko - listopad, grudzień 2018

Denko - listopad, grudzień 2018
Przeraziło mnie jak dawno nie było denka :O. Przygotowania do matury pochłonęły mnie do tego stopnia, że ciężko było mi wygospodarować czas na bloga, ale bez obaw wracam :). Wbrew pozorom nie zużyłam, aż tak dużo, bo i nie testowałam zbyt wielu produktów. Oto one.


  • Loreal, Elseve, magiczna moc glinki, szampon pielęgnacyjny - recenzja tutaj
  • Delia, Cameleo, keratynowa odżywka włosy kręcone - tego produktu pojawi się recenzja, bo ciekawa z nim sprawa ;)


  • Balea, malinowa pianka do depilacji - tutaj też pojawi się recenzja 


  • Garnier, płyn micelarny, cera wrażliwa - mój ulubieniec, znalazłam w biedronce ogromne - 750 ml opakowanie. Starcza mi ono na jakieś 3 miesiące. 
  • Bielenda, olejek różany do mycia twarzy - sam fakt, że widzicie tu dwa opakowania dużo o nim mówi. Bardzo lubię zmywać makeup olejkami, a ten szczególnie mi podpasował. Pięknie, delikatnie pachnie różami, dobrze radzi sobie z demakijażem. Uwaga na oczy, gdy się tam dostanie, jest nie kolorowo.
  • Płatki kosmetyczne bebeauty - stały bywalec denka. Kupuję po trzy i nie mam ochoty na testowanie nowości. Miałam większą wersję, ale podebrała mi je siostra, także nie miałam jak ich za długo testować :).

 Powyżej widzicie wszystkie maski i próbki jakie zużyłam. Trochę pojawi się w postach, jeśli czegoś jesteście ciekawi to piszcie w komentarzach.

Na koniec zostało kilka rzeczy z kolorówki. Ogólnie wielkość mojego denka nie jest porażająca, ale i tak jestem z siebie dumna, bo zwyczajnie nie miałam kiedy denkować. Piszcie jakie są Wasze opinie o pokazanych przeze mnie produktach.


PS: Nie podaję cen (wcześniej podawałam je z wizażu), gdyż wielokrotnie pisaliście, że można je dostać taniej, a nie chcę nikogo wprowadzać w błąd :).
Copyright © 2016 GlamGirl , Blogger