Paletkowo #1 - Lovely Nude Make Up Kit

Paletkowo #1 - Lovely Nude Make Up Kit
Hej! Wiele blogerek czy youtuberek jakie oglądam czy czytam do tej pory mówiło, że w drogerii nie ma dobrych palet. Teraz dzięki Wibo czy Lovely zmieniły zdanie i uważam, że to prawda, w drogerii można znaleźć fajne palety. Ale czy wszystkie są takie fajne i godne uwagi? Niekoniecznie! Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o palecie Lovely Nude Make Up Kit (12 zł).

Opakowanie jest tandetne i plastikowe. Łatwo może się zniszczyć. Nie posiada też lusterka. Ciężko wyczyścić opakowanie z osypanych cieni.

Cena 12 zł za 12 cieni jest super. Pigmentacja cieni jest bardzo dobra. Problem zaczyna się podczas blendowania. Nie ważne jakie kolory blendujecie i tak wyjdzie Wam jeden - szary. Chyba nie o to chodzi w malowaniu się cieniami żeby wychodziły nam plamy, kolory zlewały się w jedno, przez co gdy się spieszymy musimy robić wszystko drugi raz. Poniżej możecie zobaczyć swatche i próby blendowania :).














Przyznam że czytałam opinie na wizażu i raczej są przeciętne, aczkolwiek kilka osób się nimi zachwycało. Także nie wiem czy ja robię coś źle czy ta paleta spełnia wymagania tamtych osób, a moje nie... Nie wiem. Dajcie znać jak Wam się sprawdza. Do następnego!

Przegląd niematowych pomadek do ust

Przegląd niematowych pomadek do ust
 Hej! Jako czołowa szminkomaniaczka nie mogę posiadać tylko matowych pomadek. Muszę testować różne formuły, odcienie, firmy. Dzisiaj chciałam Wam pokazać wszystkie moje niematowe pomadki.

 Jakiś czas temu bardzo dokładnie opisałam Wam Golden Rose Matte Crayon Lipstick (11.90 zł) nie tylko formułę ale i kolory. Także jeśli jesteście zainteresowane zapraszam Was tutaj.

 O błyszczykach Bell (10 zł) także pojawiła się osobna recenzja. Możecie ją znaleźć tutaj.


Klasycznych szminek mam naprawdę mało bo tylko 3. Są to:

  1. Freedom nr 119 Adorn (5 zł)- przepiękny fiolet. Bez konturówki ani rusz. Wylewa się poza kontur ale gdy zastosujemy konturówkę wszystko z nią w porządku. Konsystencja jest bardzo masełkowata, nawilżająca. Łatwo się ją rozprowadza. Słabo się utrzymuje. 
  2. Wet n wild w odcieniu Think Pink (8 zł) - ostry róż, wpada w łososiowy kolor. W przypadku tej szminki nie potrzebujemy konturówki łatwo można nią wyrysować kontur. Kiepsko się utrzymuje jak to nawilżająca pomadka.
  3. Golden Rose Vision Lipstick nr.132 - zimny róż z niebieskimi tonami, trochę perłowy. Jakość dokładnie taka sama jak u dwóch powyższych pomadek.


Konsystencję i kolory możecie zobaczyć poniżej.

 Jakiś rok temu wygrałam do testów pomadkę Bourjois Suffle de velvet nr. 06 (53 zł). Opakowanie jest klasyczne jak u wszystkich pomadek Bourjois. Aplikator w kształcie szpatułki ułatwia obrysowywanie konturu ust. Pomadka ma transparentne wykończenie, czerwień robi prześwity na ustach. Po pewnym czasie zbiera się w załamaniach ust, przez co nieestetycznie wygląda. Krótko się utrzymuje. Plusem dla mnie jest zapach, kojarzy mi się z gumą. Nakładam go raz na jakiś czas, bo mimo że po jakiejś godzinie nieestetycznie wygląda uwielbiam jego zapach i delikatność mimo czerwonego koloru.


 Ostatni już produkt to Lip Lava od Mur w odcieniu tremor (15 zł). Aplikator w gąbeczce jest przyjemny w pracy. Mimo że nie przepadam za formą tubek, to ta mi nie przeszkadza. Kolor Tremor to ostry róż. Podczas noszenia zjada się nadmiar a reszta wtapia się usta. Efekt ten bardzo mi się podoba gdyby nie kolor z którym średnio trafiłam produkt trafiłby do ulubieńców.




Znacie któryś z tych produktów? A może polecacie jakieś inne niematowe produkty? Piszcie w komentarzach ;). Do przeczytania :*

Woskowe SOS - moja przygoda z Yankee Candle

Woskowe SOS - moja przygoda z Yankee Candle
Hej! Jesień to czas kiedy najchętniej zakopałabym się pod kocem z kubkiem herbaty z cytryną, miodem i sokiem malinowym w ręku trzymając książkę. Unoszący się po pokoju zapach dopełniłby cudownego nastroju. I właśnie dzisiaj o tych zapachach chcę z Wami "pogadać". Swoją przygodę z kominkiem i woskami zaczęłam od produktów firmy Yankee Candle. Jeśli chcecie zacząć swoją przygodę z woskami i nie wiecie jak się do tego zabrać chętnie Wam pomogę :).

1.Jaki kominek wybrać?
Będąc szczera muszę Wam powiedzieć, że przed zakupem wszystkich potrzebnych rzeczy obejrzałam kilka filmików na youtube. W żadnym z nich nie zwrócono uwagi jak ważny jest wybór kominka. Na rynku jest wiele kominków od tych drogich Yankee Candle czy Kringle Candle, po jakieś no name'y. Mój pochodzi z Allegro, bo nie ukrywam że nie chciałam w niego inwestować zbyt dużo. Wybierając swój wymarzony kominek bierzcie pod uwagę nie tylko aspekty wizualne, ale i wielkość czarki na wosk. Jeśli będzie za mała przy nawet małej ilości włożonego wosku, może się on wylać.

2. Jakie tea-lighty wybierać?
Dla mnie tea-lighty nie mają większego znaczenia. W okresie jesienno-zimowym używam ich sporo, więc szukam opakowań ze sporą ilością sztuk w dobrej cenie. Głównie zaopatruję się w nie w Pepco. Najlepiej kupować tea-lighty bezzapachowe, choć te z zapachem z Pepco mają bardzo delikatny zapach, absolutnie nie wyczuwalny po odpaleniu.


3. Ile trzeba wkładać wosku za jednym razem do czarki?
Wkładacie tyle wosku, w zależności jaką intensywność zapachu chcecie uzyskać. Ja nie lubię bardzo intensywnego zapachu  i za jednym razem wkładam ok. 1/4 tarty Yankee. Za pierwszym razem starajcie się nie przesadzić, łatwiej dorzucić kawałek wosku niż trochę go odlać.

4. Czy codziennie muszę wymieniać wosk?
Nie! Ja wymieniam wosk co tydzień. Palę kominek ok. godziny dziennie. Codziennie intensywność maleje, ale w dalszym ciągu jest odczuwalna.

5. Jak pozbyć się wosku z czarki?
Zapalcie na chwilę tealight'a aż wosk się trochę ogrzeje i wtedy łatwo można go przesunąć ku krawędzi  i całkiem usunąć.

Teraz przejdźmy do wosków jakie posiadam. Dzisiaj opiszę Wam woski z Yankee. Posiadam także dwa z Kringle, ale wolałabym je jeszcze trochę potestować. O nich opowiem Wam innym razem.
Z Yankee Candle posiadam zapachy:

  • Clean cotton bardzo świeży zapach prania. Wypaliłam go w ciągu dwóch tygodni i niestety mi się już skończył. Na razie troszeczkę mi się znudził, ale ogólnie zapach mi się podobał. Teraz poszukam nowego zapachu prania.
  • Red raspberry - malinowa rozkosz. Nie wiem czemu ale bardzo mocno czuję nuty wiśniowe. Też je czujecie jeśli macie ten wosk? Słodkawy zapach ale nawet jeśli nie przepadacie za słodkimi zapachami to ten nie jest zbyt nachalny.
  • summer peach - zapach brzoskwiń uwielbiam i ten także przypadł mi do gustu. Jest podobny do red raspberry w tym że także jest trochę słodki ale nie bardzo nachalny.
  • aloe water - aloes z Holika Holika miałam i zapach tego wosku nawet jest podobny. Wyczuwam w nim także arbuza. Jest to bardzo świeży i rześki zapach.



Przegląd kosmetyczki - bronzery

Przegląd kosmetyczki - bronzery
Hej! Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować bronzery jakie obecnie posiadam. Są to: -Miss sporty Tan Up Your World nr 010 (19 zł)- Lovely White Chocolate rice powder (24 zł)- Kobo professional, matt bronzing & contouring powder kolory: sahara sand, nubian desert (20 zł)   

Miss sporty to mój pierwszy bronzer i pierwsza po Miss sporty to mój pierwszy bronzer i pierwsza porażka w wybieraniu kosmetyków. Ładnie przykleja się do pędzla a następnie do twarzy.  Jest wydajny, w sumie dla mnie to minus, bo chciałabym żeby się już skończył. Jeśli myślicie że czekoladka (z lewej) jest ciepła to zobaczcie porównanie niżej z tym z Miss Sporty (z lewej). Tan Up Your World w numerze 010 ma ceglasty kolor. Ciepławe kolory mi nie przeszkadzają ale pomarańczowych bardzo nie lubię. Dodatkowo robi plamy na policzkach. Dla mnie to niewypał.



Czekoladka była w ulubieńcach maja. Nadal lubię jej kolor, opakowanie na magnes i zapach. Ciężko mi się go aplikowało. Myślałam że to wina chińskiego pędzla, kupiłam z Hakuro i aplikacja się nie zmieniła. Czasami robi plamy.






Pudry z Kobo są super, często ich używam co widać po zużyciu. Ten jaśniejszy Sahara Sand (z prawej) pięknie konturuje twarz. Znacie go z moich ulubieńców wszechczasów. Często używam go także w makijażu oka - malując nim załamanie. Ciemniejszy lepiej mi się sprawdza w cieplejsze miesiące kiedy jestem opalona. Kolory są uniwersalne, utrzymują się bez zarzutu, opakowanie mogłoby mieć lepsze zamykanie. Znacie te bronzery? Używałyście ich? Napiszcie mi Wasze opinie :). Do przeczytania :*

Zastosowanie węgla aktywnego + najlepsza oczyszczająca maseczka z drogerii

Zastosowanie węgla aktywnego + najlepsza oczyszczająca maseczka z drogerii
Hej! Węgiel kojarzy Wam się głównie z lekarstwem, co? Do tej pory też tylko tak mi się kojarzył, aż zobaczyłam, że kilka firm kosmetycznych wypuściło kosmetyki z węglem. Największą serię ma chyba Bielenda. No dobrze, ale co tak naprawdę robi ten węgiel? Przyciąga wszelkie zanieczyszczenia, dzięki czemu poradzi sobie z zaskórnikami, dodatkowo złuszczy martwy naskórek i zniweluje absorpcję sebum. Już jakiś czas temu kupiłam maseczkę z Bielendy Carbo Detox (2.99 zł) i tak sobie leżała, bo bałam się że ciężko mi się ją będzie zmywało i tylko ubrudzę całą łazienkę, a nic nie pomoże na zaskórniki. Nieźle się zaskoczyłam :).


Maska ma dość rzadką konsystencję, ale dobrze kryje. Ma bardziej grafitowy niż czarny kolor. Nakłada się ją bez problemu. Zasycha jak glinka i robi się z niej skorupa. Po zaschnięciu widać wszystkie niedoskonałości i zaskórniki. Najlepiej zmywa się ją ciepłą wodą, a jeszcze lepszym sposobem jest zmywanie jej zamoczonymi w ciepłej wodzie wacikami i to jest najszybszy sposób jej zmywania.

Maseczka świetnie oczyściła i zmiękczyła moją skórę. Wyciągnęła wszystkie zanieczyszczenia z nosa. Długo stałam przed lustrem i zachwycałam się efektami. Mimo, że to oczyszczająca maska, nie wysusza skóry. Do przesuszonej skóry raczej się nie nadaje, ale do reszty typów skóry powinna się nadać.



Na pewno kupię ją ponownie. A Wam jak się sprawdziła? Do następnego :*.

Haul - Natura, Inglot, Laboo, Rossmann, Kontigo, próbki

Haul - Natura, Inglot, Laboo, Rossmann, Kontigo, próbki
Hej! W ostatnim czasie promocje skusiły mnie i popełniłam "małe zakupy", które chciałabym Wam dzisiaj pokazać :).

Jakiś miesiąc temu Loreal zorganizowało akcję kiedy przesyłało próbki kremów 40+. Zapisałam do akcji moją mamę i otrzymała 28 próbek kremu przeciwzmarszczkowego i próbkę maseczki z zieloną glinką. Maseczki jeszcze sobie nie robiła a po zużyciu 20 próbek zauważyła wygładzenie zmarszczek.

W Rossmanie już 2 tygodnie temu kupiłam żel do mycia twarzy Magic Rose od Evree (16.99 zł) wciąż go testuję, chce się upewnić jak na mnie działa i na pewno podzielę się z Wami moimi przemyśleniami.


W Inglocie w ciągu trzech minionych tygodni byłam dwa razy :). Kupiłam 2 cienie o numerach 300 i 337. Oba kolory to brązy których brakowało mi w tworzonej przeze mnie palecie. Numer 300 to ciepły brąz, bardzo modny w ostatnich sezonach, numer 337 to orzechowy brąz idealny w załamanie. O cieniach z Inglota rozpiszę się szczegółowiej gdy uzupełnię już moją paletę :).


W Naturze kupiłam tylko jeden, ale za to bardzo popularny produkt - kółko do konturowania na mokro z Kobo (20 zł). Jeszcze nie testowałam tego produktu. Dam znać jak się sprawdził :).


W drogerii Laboo kupiłam pilniki i dwa lakiery Neonail (po 29 zł). Pilniki są okej. Kolor Ripe Cherry jest super, piękny kolor, nic się z nim dzieje podczas utwardzania, za to kolor Neutral mimo, że mi się bardzo podoba to nie nadaje się do używania - marszczy się pod lampą, niezależnie od grubości warstwy. Sprawdziłam to już 3 razy. Szkoda :(.


Jakiś tydzień bądź dwa na stronie Kontigo była promocja -70%. Oczywiście skorzystałam z niej. Kupiłam gąbeczkę z Moia, bo moja z Donegala skończyła już żywot, 2 palety magnetyczne i jeden wkład, resztę wkładów dokupię ze sklepu Glamshop. Skusiłam się także na kredkę do brwi i puder polecane przez RedLipstickMonster. Zgarnęłam także róż o pięknym kolorze i bronzer, a raczej puder, jak na bronzer jest bardzo jasny. W gratisie dostałam błyszczyk.



Nie mogłabym nie napisać o łupach z Rossmana. Może moje zakupy nie są jakieś ogromne ale kupiłam prawie wszystko co chciałam. Zdecydowałam się na obie palety Wibo: Neutral i Modern. Jeszcze nie miałam okazji ich używać. Kolejną rzeczą jest tusz z Lovely, szczoteczka tego podobała mi się bardziej niż tego żółtego. Ostatnia rzecz to podkład z Maybelline Fit me. Chciałam także kupić korektor z Maybelline z gąbeczką, ale nie mogłam go znaleźć może kupię go w przyszłym tygodniu.

Dajcie znać jak Wam się podobają moje zakupy. Napiszcie o czym chciałybyście przeczytać recenzję. Pochwalcie się swoimi łupami z Rossmana. Do następnego :*

Denko time - wrzesień 2017

Denko time - wrzesień 2017
Hej! We wrześniu zużyłam całkiem sporo produktów. Większość produktów z denka pojawiły się wcześniej na blogu dlatego postanowiłam pisać czy kupię ponownie ten produkt, czy nie oraz dlaczego.



1. Szampon do włosów Loreal Elseve Arginine Resist x3 (13 zł) podstawa mojej pielęgnacji włosów następna sztuka czeka w łazience :)
2. Szampon Joanna ultra color system (7.50 zł) odkąd rozjaśniłam włosy nie wyobrażam sobie nie mieć go w łazience.


3. Nivea carring shower silk mousse (14 zł) zapach i konsystencja zachwyciły mnie do tego stopnia że nie mogłam nie kupić kolejnego opakowania :)


4. Garnier płyn micelarny do skóry wrażliwej (20 zł) must have codziennej pielęgnacji. Jak na razie żaden testowany przeze mnie płyn go nie przebił. Drugie opakowanie już używam :)


5. Pianka oczyszczająca pory UnderTwenty (17 zł) średnio radzi sobie z oczyszczaniem porów i twarzy. Myślę, że powrócę do niego za rok w lecie. W upały fajnie odświeża i pięknie pachnie arbuzem.


6. Orzeźwiająca mgiełka zapachowa twarz, ciało włosy (7 zł) mgiełka sprawdziła mi się przy jeździe na rowerze bądź ćwiczeniach, w upalne dni zawiodła mnie. Raczej nie kupię kolejnego opakowania, wolę używać mgiełki która orzeźwia moją twarz w każdych warunkach :).


7. Holika Holika Baby pet (15 zł) fajna, gadżeciarska maska. Większy rozgłos zyskała przez design niż działanie. Jest wiele lepszych i tańszych maseczek. Raczej nie kupię jej ponownie.
8. Bielenda Carbo Detox maseczka (2.99 zł) pozwolę sobie na razie nie pisać co o niej uważam bo w niedługim czasie powinien pojawić się post w którym dokładnie opiszę tą maskę :).
9. Próbka Garnier Pure activ 3w1 jest to produkt bardzo podobny do pasty z liści manuka z Ziai. Ma białą gęstą konsystencję z drobinkami peelingującymi, zastyga na twarzy jak glinka. Ładnie wygładza. Daje bardzo podobny efekt co liście manuka. Czy zaopatrzę się w pełnowymiarowy produkt? Raczej nie. Widząc opakowania wolę mniejsze i poręczniejsze opakowanie Ziai.

10. Próbka pudru bambusowego z Ecocery (2.50 zł) jest to mocno matujący puder, przeznaczony raczej dla cery tłustej. Odkąd zaczęłam używać rozświetlającego podkładu nie lubię już tak mocnego matu. Dużo lepiej sprawdził mi się puder z Lovely. Raczej nie kupię pełnowymiarowego produktu choć nie mówię że nigdy :)

11. Perfecta balsam do ust bezzapachowy,  o okropnym zapachu daje średnie nawilżenie. Nie spodobał mi się efekt jaki dała mięta czyli mrowienie. Na pewno go nie kupię ponownie.

12. Perfumy apar inspirowane Armani "Si" zapach jest identyczny jak oryginał. Ciężkawy, idealny na zimę. Dobrze się utrzymuję. Kiedyś z chęcią zamówię inny zapach z tej firmy. 


13. Zmywacz do paznokci Sensique (8 zł) sprawdził mi się średnio. Wysuszył paznokcie, średnio zmywał lakier i okropnie pachniał. Nie kupię go ponownie.


14. Yankee Candle "Clean cotton" (9 zł) bardzo ładny zapach świeżego prania. Bardzo lubię świeże nuty. Na razie ten mi się znudził ale kiedyś do niego powrócę.

Trochę mi się tych produktów zebrało. Znacie? Może któryś używałyście? Dajcie znać w komentarzach :). Do następnego :*
Copyright © 2016 GlamGirl , Blogger