Balsamy i masła - Co mi to da?

Balsamy i masła - Co mi to da?


Balsamów trzeba używać przez cały rok! Przez suche powietrze lub grube ubrania płaszcz hydrolipidowy ulega uszkodzeniu. Ubytki te trzeba naprawiać przez smarowanie się balsamem. Stojąc się w jakiejkolwiek drogerii mamy przed sobą szeroki wachlarz produktów i bierzemy pierwszy lepszy, bądź ten który najlepiej pachnie, bo przecież to obojętne który wezmę balsam wszystkie działają tak samo. NIE PRAWDA! Istnieją 4 albo i 5 rodzajów balsamów i każdy z nich ma inne zadanie. Oto one:
1. Balsamy regenerujące kierowane ku skórze bardzo wysuszonej, łuszczącej się. Często się słyszy że są dla dojrzałej skóry. Ja się z tym nie zgadzam. Przecież gdy ktoś ma problemy z przesuszoną skórą nie będzie rezygnował z balsamu regenerującego tylko dla tego że pisze na nim że jest dla dojrzałej skóry.Ważne że działa!
2. Balsamy nawilżające mają wodnistą konsystencję i szybko się wchłaniają. Są często wybierane ze względu na szybką dawkę nawilżenia, bez tracenia czasu.
3. Balsamy antycellulitowe i wyszczuplające ujędrniają, napinają skórę.
4. Balsamy bronzujące nadają skórze blask i złoty kolor. Sama boję się ich używania, ze względu na plamy jakie mogą robić.




Nivea balsam do ciała ukojenie i pielęgnacja (20 zł) należy do grupy balsamów nawilżających. Ma lejącą konsystencję, odżywia skórę, szybko się wchłania. Z kolei Nivea mleczko do ciała odżywcze (20 zł) super regeneruje skórę. Ma gęstszą konsystencję, dużej się wchłania ale za to dużo bardziej nawilża. Poniżej możecie zobaczyć porównanie konsystencji .


Masła do ciała mają gęstszą konsystencję te poniżej które aktualnie używam mocno nawilżają i przez noc regenerują moją skórę, przy codziennym użytkowaniu widzę ewidentną poprawę kondycji skóry.



Perfecta masło do ciała lody melba (15 zł) pachnie bardzo ładnie, trochę malinami. Ma dość gęstą konsystencję. Lubię go stosować po depilacji, bo super łagodzi podrażnioną skórę. Kosmetyki the body shop ciężko zdobyć ja swoje masło kupiłam na stronie kosmetykizameryki.pl. Zdecydowałam się na zapach kwiatów Moringa (29.99 zł). Pierwsza warstwa masła jest twarda ale dalej jest mięciutka niczym prawdziwe masło. Mimo, że zapach nie powalił mnie, jest to moje ulubione masło ze wszystkich jakie stosowałam. Niestety nie mogę pokazać Wam konsystencji ponieważ zdenkowałam go. Trzecie masło pochodzi z mydlarni św. Franciszka (30.50 zł) płacimy 2.50 zł za opakowanie i 28 zł za wybrany przez nas zapach masła. Ja posiadam zapach Mango z masłem shea. Obłędnie pachnie, dużo lepiej od tego z Perfecty. Konsystencję ma podobną do tego z The Body Shop, ale trochę bardziej grudkowatą. Ciężko go nabrać ale pod wpływem ciepła palców dobrze rozsmarowuje się go po ciele.


Tak przedstawia się ranking spośród moich balsamów jakie obecnie posiadam:
1. Masło The Body Shop
2. Masło z Mydlarni Franciszka
3.Nivea mleczko do ciała odżywcze
4. Masło do ciała Perfecta
5. Balsam do ciała ukojenie i pielgnacja

Oczywiście nie używam ich wszystkich na raz, a na przemiennie i w wykorzystaniu ich pomaga mi moja mama. Pamiętajcie proszę o codziennym stosowaniu balsamów. Mam nadzieję że choć w małym stopniu namówiłam Was do tego. A jakie Wy obecnie używacie balsamy/masła/mleczka? Piszcie na dole ;)

Podkład Catrice All Matt Plus - recenzja

Podkład Catrice All Matt Plus - recenzja

Catrice All Matt Plus to pierwszy podkład po jaki w życiu sięgnęłam, wcześniej używałam tylko kremów bb. Używam go od jakiegoś roku, prędzej czy później musiałam Wam o nim napisać. :)


Cena: 26.99 zł
Opis producenta (źródło: catrice.eu): podkład All Matt Plus - Shine Control Make Up działa jak druga skóra. Niechciany połysk jest pod kontrolą, cera jest zmatowiona, a skóra odpowiednio nawilżona. Jednocześnie podkład z formułą beztłuszczową zapewnia długotrwały makijaż, który tuszuje drobne niedoskonałości skóry. Odbijające światło pigmenty zapewniają jedwabiście matowe wykończenie i idealnie świeży wygląd. Testowany dermatologicznie. Dostępny w czterech odcieniach. Pojemność 30 ml.

Podkład idealnie stapia się z moją mieszaną skórą. Wygląda bardzo naturalnie, jakbym nie miała podkładu na twarzy, a jednak skóra jest ujednolicona. Produkt daje mat, ale nie taki ciastkowaty, a naturalny. W połączeniu z dobrym pudrem potrafi bez poprawek utrzymać się przez dobrych kilka godzin. Uwielbiam w nim to, że nawilża skórę i daje jej świeży wygląd, mimo zmatowienia. Produkt jest wydajny, jedna pompka starcza mi na pokrycie całej twarzy za pomocą pędzla. Przy użyciu gąbki potrzebuję półtora pompki. Jedno opakowanie starcza mi na jakieś 2/3 miesiące przy malowaniu się około 4 razy w tygodniu.


Osobiście posiadam numer 15. Używam go zimą, obecnie jest dla mnie za jasny. W upały stosowałam tylko korektor i puder. Teraz testuję dla mnie nowość - Bourjois Healthy Mix. Na pewno dam znać jak się sprawdza.


Jestem ciekawa jakich podkładów Wy używacie. Napiszcie mi na dole. Chętnie poznam ciekawe podkłady :).
 Do następnego :*

Bath and body works, mgiełka i żel antybakteryjny - recenzja

Bath and body works, mgiełka i żel antybakteryjny - recenzja
Hej! Mimo, że produkty Bath and body works nie są zbyt szeroko dostępne, chciałabym Wam zrecenzować kosmetyki, które udało mi się kupić na stronie Yourshine.pl. Posiadam:
- mgiełkę do ciała o zapachu Sea Island Cotton
- żel antybakteryjny, niestety w wyniku noszenia go w torebce, naklejki mi się starły, niżej wrzuciłam Wam zdjęcia z bliska, może Wy poznacie co to za zapach.


Mgiełkę kupiłam z polecenia Aleksandry Kłos (Dudzickiej). Jest to mniejsza wersja zapachu, ale bardzo wydajna. Pięknie pachnie świeżym praniem. W nutach zapachowych zawiera między innymi białe piżmo, które uwielbiam. Mimo, że to mgiełka super utrzymuje się na ciele i nie wietrzeje zbyt szybko. Zapach jest kapitalny i wyjątkowy. Każda wielbicielka perfum powinna ją mieć. 


Żel antybakteryjny bardzo przydaje się w torebce. Nie zawsze mamy gdzie umyć ręce, a ten produkt odkaża nasze dłonie w szybki i łatwy sposób. Przepięknie i intensywnie pachnie. Minusem jest cena i zamykanie. Kilka razy sam otworzył się w torebce i wylał się. Na szczęście nie zniszczył niczego. Za cenę ok. 15 zł ma za małą pojemność i oprócz zapachu nie wyróżnia się na tle innych żeli antybakteryjnych. W Rossmanie możecie znaleźć żele o większej pojemności i tańsze.




Za mgiełkę zapłaciłam ok.30 zł a za żel ok.15 zł.  Mgiełka jest fantastyczna i z chęcią kupię inną wersje. Co do żelu na pewno nie kupię ponownie. A Wy jakie posiadacie produkty z Bath and body works? Chcę kupić nową mgiełkę, piszcie na dole o jakiś świeżych zapachach z BBW.  Do przeczytania!

Kampania ambasadorska Le Petit Marseillais

Kampania ambasadorska Le Petit Marseillais
                                                                                        Cześć Wam :). Ruszyła kampania ambasadorska marki Le Petit Marseillais w której możecie zgarnąć produkty dla swojego chłopaka, męża czy ojca. Ja już się zgłosiłam Wy też to zróbcie! :)
#poczujmeskanature #ambasadorkaLPM

Haul - sierpień 2017

Haul - sierpień 2017
Hej! Dawno u mnie nie było haul'u zakupowego. Ostatnio kupiłam i dostałam kilka rzeczy i postanowiłam się z Wami podzielić nowościami. Przejdźmy do moich zakupów.

                                                                                                   Uwielbiam miniaturki i próbki. Oprócz pełnowymiarowej maski Carbo Detox z Bielendy (4 zł) w moje ręce wpadła próbka Garnier Pure Active 3w1, połowa maseczki z Bielendy z ekstraktem z ananasa (jedna maska zawiera dwie saszetki) i próbka rozświetlającej bazy pod makijaż z Golden Rose. Maseczkę z Bielendy znam i bardzo lubię. Fajnie nawilża, ujędrnia skórę, no i przepięknie pachnie ananasem. Jej największym plusem jest jej zdejmowanie - po zastygnięciu na twarzy powstaje błona którą się zdziera, nic przy tym nie boli, odwrotnie niż w przypadku czarnej maski. Reszty produktów nie znam. Na pewno pojawią się w denku jak już je przetestuję, a jeśli będą fajne to znajdą się w ulubieńcach wakacji.




                                                                                            Na zdjęciach na instagramie już Wam pokazywałam moje nowości z cocolity. Pierwszy to pędzel Hakuro h21 (29.40 zł) pędzel do bronzera, bądź różu. To już mój 5 pędzel Hakuro. Bardzo miękki i dobrze nabiera produkt, a jednocześnie nie robi plam. Zdążyłam już go użyć dlatego jest troszeczkę przybrudzony.


                                                                                                  Kolejnym produktem z cocolity jest podkład Bourjois Healthy Mix nr.53 (44.90 zł). Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Fajna, lekka pompka, ładne opakowanie i przepiękny efekt na twarzy. Mimo że do tej pory używałam tylko matujących podkładów i kremów bb to ten rozświetlający bardzo przypadł mi do gustu. Na razie miałam go na twarzy raz i sprawdził się obiecująco. Gdy go bardziej dogłębnie przetestuje powinna pojawić się recenzja.


                                                                                                          Kolejny produkt to dla mnie podstawa pielęgnacji - krem do twarzy z Ziai (ok.5 zł). Tym razem wybrałam wersję z nagietkiem. Te kremy jako jedyne mnie nie uczulają. Nawet kremy z Nivea mi nie pasują. Bardzo je Wam polecam, miałam już chyba wszystkie wersje - i do suchej do mieszanej, zależy od pory roku. Na jesień i w zimie nawet posiadaczkom mieszanej skóry polecam kupić wersję do suchej. W zimie warto trochę bardziej zadbać o skórę i ją nawilżyć.


                                                                                                   Następna rzecz to już klasyk przy zakupach w mojej pobliskiej drogerii. Kupiłam kolejną pomadkę Golden Rose z serii Longstay. Tym razem zdecydowałam się na odcień z nowej kolekcji - numer 24. Formułę i aplikację opisałam Wam w recenzji tej serii, więc pozwólcie że zajmę się tylko kolorem. A jest on przepiękny - chłodny brąz, dobrze kryjący, bez żadnych drobinek.



Jeśli dotarliście do końca, to teraz chciałam Wam pokazać perełkę, jaką dostałam od przyjaciółki. A mianowicie wosk Kringle Candle (12 zł). Wszystkie daylighty i woski Kringle jakie kiedyś posiadałam mi się skończyły i miło było sobie przypomnieć jak piękne zapachy posiadają w swojej kolekcji. Dostałam Fresh Air - zapach z nutką piżma, które kocham :). Nawet nie wiecie jak ciężko było się powstrzymać żeby nie palić go i zrobić ładne zdjęcia na bloga. Uprzedzam, jak tylko skończę pisać posta rozpalam kominek :)



To już wszystko z dzisiejszego haul'u. Teraz lecę używać tych wszystkich nowości, przy akompaniamencie zapachu Kringle. Teraz Wasza kolej. Pochwalcie się Waszymi zakupami. :) Do następnego :*

Recenzja - mus do ciała Nivea

Recenzja - mus do ciała Nivea
Hej! Po pierwsze chciałabym Was poinformować, że nastąpi mała zmiana i posty będą się pojawiać 2 razy w tygodniu - we wtorki i soboty a nie co 5 dni jak było do tej pory. Mam nadzieję że będzie to zmiana na lepsze.Przejdźmy do produktu o którym chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć. Jakieś dwa tygodnie temu podczas zakupów w Biedronce wpadł mi w ręce jedwabisty mus do ciała pod prysznic od Nivea w wersji Creme Soft.



Cena: 14 zł
Pojemność: 200ml
Opis producenta:
  1. 2 x bardziej wydajny niż żel pod prysznic;
  2. z ekstraktem z jedwabiu, esencją pielęgnujących olejków i pantenolem;
  3. delikatnie oczyszcza skórę, pozostawiając ją jedwabiście gładką w dotyku;
  4. o miękkiej konsystencji, przyjemny dla skóry.

Myśląc o tym produkcie, pierwsze co przychodzi mi na myśl to wyjątkowa konsystencja. Niby to pianka, ale jest bardzo gęsta i zbita, nie wysycha jak typowa pianka a cały czas ma taką samą konsystencję, trafnie nazwano ją musem. Zapach jasno niebieskiej wersji jest charakterystyczny dla Nivea. Po nałożeniu produktu na skórę super się go rozprowadza. Równie dobrze sprawdza się w roli pianki do golenia nóg. W reklamie słyszymy że mus otula ciało i w sumie się z tym zgadzam. Daje nam chwilę relaksu i bez wątpienia jest wyjątkowy na tle innyh produktów do kąpieli dostępnych na drogeryjnych półkach. Podoba mi się naklejka na zakrętce, którą pocierając możemy powąchać zapach bez otwierania musu. Po kąpieli czuć nawilżenie i miękkość skóry. Bardzo lubię ten produkt i serdecznie go Wam polecam.





Znacie ten produkt? Co o nim myślicie? Jakie inne produkty mają według Was ciekawą konsystencję? Do przeczytania 😚

Przegląd kosmetyczki - pudry

Przegląd kosmetyczki - pudry
                                                                                                       Hej! Czas na kontynuację serii przegląd kosmetyczki. Dzisiaj "pogadamy" sobie o pudrach. Posiadam:
- lovely rice powder, white chocolate (23.69 zł)
- Wibo fixing powder (12.99 zł)

                                                                                                      O czekoladce opowiadałam Wam już w ulubieńcach maja. Więc odsyłam Was do tego posta. Do tej pory używając go codziennie zobaczyłam już dno, ma małą gramaturę. Nadal go bardzo lubię i z chęcią używam. Przy okazji nawącham się tego boskiego zapachu czekolady.





                                                                              Wibo fixing powder to puder o wykończeniu bardziej satynowym, typowo utrwalającym a nie matującym. Idealny pod oczy. Posiadam odcień 02, choć nie widzę żeby zmieniał kolor podkładu w jakimkolwiek stopniu. Strefa T świeci się szybciej niż w przypadku czekoladki, ale mat jest lżejszy i skóra wygląda zdrowiej. Do tego jest miałki, ma przyjemną konsystencję pod palcami. Poniżej możecie zobaczyć swatche pudrów z lewej Lovely z prawej Wibo. 



Jakie pudry obecnie stosujecie i polecacie? Piszcie na dole. Do przeczytania :)

Recenzja Aussie Miracle Moist Shampoo

Recenzja Aussie Miracle Moist Shampoo
Hej! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją szamponu Aussie. Jak podaje Wikipedia Aussie jest sprzedawany jako produkt Australijski z powodu włączenia niektórych naturalnych składników znalezionych w tym kraju. Marka została wyprodukowana przez firmę Procter & Gamble. Produkty tej marki możecie znaleźć w Rossmanie. Mnie osobiście urzekły piękne opakowania z kangurami :). Skusiłam się na Miracle Moist Shampoo.


Cena: 20 zł
Pojemność: 300 ml
Opis producenta: Podaj swoim suchym i zniszczonym włosom zasłużonego drinka, a od razu odzyskają blask. Kolekcja Aussie Miracle Moist wniknie w Twoje suche i zniszczone włosy, pomagając im odzyskać gładkość, miękkość i blask. Powrócą do formy szybciej niż Twój organizm po wypiciu napoju izotonicznego. Kolekcja zawiera szampon,odżywkę oraz intensywną odżywkę 3-minutową, która z pewnością odegra kluczową rolę podczas rutynowych kontroli, jakim codziennie poddajesz swoje włosy.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to żółtawy kolor i lejąca konsystencja, przez którą będzie mało wydajny. Produkt ma słodki zapach, trochę mdły, utrzymuje się na włosach dość długo, ale nie drażni mnie. Moje włosy są zdrowe u nasady, a suche na końcach. Często jest tak, że gdy używam szamponów do suchych włosów to obciążają moje włosy u nasady i na drugi dzień po myciu, wyglądają jakbym nie myła ich od tygodnia... Chyba żadna z nas tego nie lubi. W przypadku szamponu z Aussie, nie obciąża nasady, ale nawilża końce. Dodatkowo nadaje włosom blask.


Szczerze, pierwszy raz spotykam się z takim otwieraniem szamponu, ale jest on bardzo poręczny. Łatwo i szybko się go otwiera i zamyka. Podoba mi się ta forma dozowania.



Na pewno zaopatrzę się w inne produkty tej marki. Polećcie mi jakie produkty Aussie Wy mi polecacie. Do przeczytania :*

Przegląd kosmetyczki - konturówki

Przegląd kosmetyczki - konturówki

Po co używać konturówki? Żeby dobrze wyrysować usta i żeby szminka czy pomadka nie wylewała się poza kontur. Oto pomadki jakie posiadam:



U samej góry znajduje się konturówka z Catrice Longlasting Lip Pencil (8.50 zł) o numerze 020 Hey Macadamia Ahey. Pierwsze co mi się z nią kojarzy to zapach, pachnie mi drewnem.Jest bardzo mięciutka, łatwo się ją rozprowadza. Kolejna to Golden Rose Emily nr 215, wyjątkowy fiolet, jest miękka, ale trochę ciężko się z nią pracuje, ponieważ w jednym miejscu nakłada się jej więcej w innym mniej. Kolejna to Wibo Nude Lips nr 3, kolor trochę a bardzo pomarańczowy jak dla mnie, ale nie posiadam żadnej innej pomadki w takim kolorze, więc przydaje się. Rozprowadza się dobrze. Ostatnia to kredka z  Golden Rose Classic nr 305 neutralny, brudny róż w sam raz na co dzień. Jak to produkty Golden Rose super się z nią pracuje.



Konturówki jak wiemy stosuje się pod pomadki ale można też solo. Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć jak łączę konturówki które wcześniej opisałam. Catrice łącze z GR Longstay nr 11, przez co staje się ciemniejsza i wyraźniejsza. GR Emily stosuje razem z klasyczną pomadką z MUR 119 Adorn. Konturówkę classic używam pod GR Longstay nr 03. Na zdjęciu nie zastygła dlatego się różni, ale w rzeczywistości po zastygnięciu są identyczne. Tym bardziej że została dobrana przez Panią na stoisku GR. To już wszystko na dziś. Znacie te konturówki? Piszcie co o nich sądzicie.
Do przeczytania :*
Copyright © 2016 GlamGirl , Blogger