Triki kosmetyczne #2 ałun

Triki kosmetyczne #2 ałun
Cześć Wam! Po sprawdzeniu triku ze spirytusem, przychodzę do Was z innym trikiem, tym razem dużo mniej znanym. A mianowicie chyba każdej z nas zdarzyło się, że dzień lub dwa przed ważnym wydarzeniem nagle wyskoczył nieprzyjaciel na twarzy. Nikt tego nie lubi! A ja znalazłam sposób jak go bezboleśnie i szybko załagodzić. Tu pomoże Wam ałun. Jego zastosowanie znamy głównie jako dezodorant, ale dzięki właściwościom antybakteryjnym potrafi załagodzić pryszcza.  Wystarczy zamoczyć go w wodzie i posmarować skórę w owym miejscu na noc. Jeszcze niewybudowany pryszcz rano będzie mniej widoczny, a po powtórzeniu zabiegu przez dwa wieczory daje całkowite usunięcie nieprzyjaciela. Za to dobrze widoczny pryszcz nie usunie się całkiem po jednej nocy, ale stanie się mniej czerwony, dzięki czemu łatwiej będzie Wam go przykryć makijażem. Pokażę Wam jak wygląda mój ałun. Musicie przetestować go na własnej skórze.


Dajcie znać czy znacie ten trik i jak Wam się sprawdził. Napiszcie mi jakie inne triki mogłabym przetestować ;). Do  następnego :*

Pytania i odpowiedzi z BlueMonday :)

Hej! Dzisiaj przychodzę do Was z postem we współpracy z BlueMonday z bloga Bój się b(l)oga. Oto link do jej bloga: http://gdziejestmojmozg.blogspot.com. Koniecznie zajrzyjcie do niej! Dziewczyna w swoich postach udowadnia, że na kosmetyki wcale nie trzeba wydawać fortuny, żeby być zadowolonym z jakości. Nawzajem zadałyśmy sobie po 15 pytań i odpowiemy na nie w swoich postach. Oto pytania od BlueMonday:
1. Skąd padł pomysł na bloga i czy kupujesz produkty specjalnie na recenzje, czy opisujesz coś, co już wcześniej przy okazji kupiłaś?
Założenie bloga chodziło za mną od jakiegoś roku. Dopiero jak kupiłam lustrzankę i robiłam zdjęcia na Dresscloud (portal w którym dodajecie zdjęcia i recenzje, zdobywacie kryształki a te wymieniacie na kosmetyki :)) zobaczyłam jaką frajdę mi to sprawia i zdecydowałam się na bloga. Głównie piszę o produktach które znam i które mam, teraz kupuję trochę więcej kosmetyków, często z myślą o blogu, tylko dlatego, że mają dziwną konsystencje, bądź różnią się od innych tego typu kosmetyków.
2. Gdybyś miała spotkać się na jeden z dzień z którąś z youtuberek, kto by to był, dlaczego?
Ciężkie pytanie bo dużo czasu spędzam na oglądaniu filmików,lubię oglądać Maxineczkę. Tworzy niesamowite makijaże i marzę żeby nauczyć się tak malować. Z ogromną chęcią oglądam też Aleksandrę Dudzicką, dużo kosmetyków od niej podpatruje i wszystkie mi do tej pory się sprawdziły. Jeśli miałabym możliwość spędzić dzień z jakąś youtuberką byłaby to jedna z nich.
3. Jak wygląda Twój klasyczny poranek z makijażem? Wolisz szybkie rozwiązania, czy spędzasz dużo czasu pracując nad make-upem?
Jako że jestem śpiochem rano nie mam zbyt dużo czasu na makijaż. A teraz gdy jest gorąco, nawet nie chce mi się nakładać zbyt dużo rzeczy na twarz. Mój makijaż zajmuje mi max 5 minut. Korektor pod oczy puder na całą twarz, tusz do rzęs, błyszczyk i koniec. Co innego w weekend kiedy mam czas, wtedy lubię bawić się makijażem, zwłaszcza cieniami.
4.Czy zdarzyła Ci się kiedyś w życiu jakaś wtopa związana z kosmetykami, czy samym makijażem?
No pewnie. Raz się spieszyłam i nałożyłam przeterminowany krem bb, dopiero po wyjściu z domu zobaczyłam że się zważył i nic nie mogłam z tym zrobić. Na szczęście w domu nie było mnie tylko godzinę, szybko wróciłam i zmyłam tą katastrofę.
5. Czy masz kosmetyk, który używasz od długiego czasu i nie zapowiada się na zmianę? Jeśli tak, to dlaczego właśnie on?
Od naprawdę długiego czasu używam podkładu z Catrice All Matt Plus, którego recenzja niedługo się pojawi. Kupiłam go w ciemno, a później się w nim zakochałam. Mimo, że w nazwie ma matt, to nawilża i idealnie stapia się ze skórą. Bardzo polecam :).
6. Kiedy zaczęłaś się malować i co Cię do tego skłoniło?
Zaczęłam się malować w pierwszej klasie liceum i skłonił mnie do tego Youtube. Nie chodziło mi o poprawienie wyglądu, a raczej zabawę, tworzenie czegoś kreatywnego i innego.
7. Co myślisz o promowaniu produktów w ramach współpracy z jakąś firmą na zasadzie oni Ci kosmetyk, Ty im recenzję?
Tylko pod warunkiem, że recenzja jest szczera i moja własna i nie usłyszę pretensji ze strony firmy za to, że napisałam, że kosmetyk mi się nie sprawdził. Zwłaszcza na youtube, widzę, że dla niektórych youtuberek liczą się darmowe kosmetyki i wciskają kit że np. też tusz do rzęs jest cudowny i nie skleja rzęs, gdy wszyscy na filmie widzą że skleja. Nienawidzę wciskania ludziom kitu.
8.Czy masz kosmetyk na którym bardzo się zawiodłaś? Co to było i co złego Cię spotkało podczas używania go?
Jasne że mam taki kosmetyk który mnie bardzo zawiódł,a wręcz doprowadził do płaczu! Była to maska do twarzy z Bania Agafii. Okropnie poparzyła mi skórę, stało mi się to co Szusz. Zużyłam ponad połowę kremu z Ziai, żeby doprowadzić ją do normalności. Gruba warstwa kremu wchłaniała mi się w ciągu 5 minut. Teraz wszystkich ostrzegam przed używaniem tych maseczek.
9. Czy wolisz produkty pielęgnacyjne takie jak kremy, balsamy, odżywki, itp. czy jednak typową "kolorówkę" jak podkłady, szminki? Dlaczego?
Niby jedno nie istnieje bez drugiego, ale ja wolę pielęgnacje. Robiąc rozrachunek plusów i minusów wynikiem zaskoczyłam nawet siebie. Przygotowując się do postów z serii "Co mi to da?" dowiaduje się tylu ciekawych rzeczy, jak dane kosmetyki działają na naszą skórę, że na prawdę mnie to wciągnęło. Mimo, że kocham eksperymentować z kolorówką, doszłam do wniosku, że nawet jeśli miałabym przepiękny makijaż na niezadbanej twarzy to i tak byłabym niezadowolona. Zdecydowanie wolę zadbaną twarz bez makijażu!
10. Wyobraź sobie, że jedziesz gdzieś, gdzie jest bardzo zimno i gdzie możesz zabrać tylko jeden kosmetyk pielęgnacyjny i jeden do makijażu. Co wybierasz i dlaczego?
Kosmetyk pielęgnacyjny - krem oliwkowy z Ziai, gęsty i bardzo nawilżający, a przecież wszyscy wiemy, że mrozy wysuszają skórę. Z kolorówki byłby to tusz do rzęs - nie przeszkadza mi chodzenie bez makijażu, ale lubię podkreślone rzęsy.
11. Co powiesz osobie, która waha się przed założeniem bloga kosmetycznego, bo przecież "już wszyscy to robią, więc nie ma sensu tworzyć kolejnego"?
Powiedziałabym jej, że mój blog też powstał w erze mody na blogi. Tak naprawdę to tylko kategoria blog kosmetyczny, zawartość zależy od nas. Wystarczy spojrzeć na mój blog i blog BlueMonday, obie piszemy o kosmetykach, ale oba blogi są różne i warto czytać oba, bo z każdego wyniesie się coś innego. Przyszłym blogerkom radzę aby nie patrzyły na popularne już blogi i starały się działać podobnie. Warto się inspirować, ale warto też być sobą. Sama uwielbiam czytać oryginalne blogi.
12. Czy miałaś jakąś przykrą sytuację związaną z blogowaniem?
Na szczęście nie. Zakładając bloga, byłam przygotowana na krytykę, nie przejmuję się nią, konstruktywną krytykę szczerze uwielbiam i chętnie przyjmę każdą. Piszę po to by się rozwijać a krytyka pomaga mi w rozwoju.
13. Czy chciałabyś coś zmienić w swoim, lub innym blogu?
Chciałabym wymieniać więcej komentarzy z czytelnikami, ale to nie zależy ode mnie. Moi czytelnicy czytają, a mało komentują. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni i będę mogła z Wami porozmawiać o kosmetykach o których piszę.
14. Masz kogoś na kim się wzorujesz? Kto to, dlaczego ten wybór padł na tę osobę?
Staram się wzorować na tych którzy mają swoje pasje, dążą do postawionych sobie celów i spełniają swoje marzenia. Bardzo lubię obserwować Anię Lewandowską, która mimo sławy, pomaga innym, ciągle się rozwija i walczy z wiatrakami - z niezdrowymi nawykami Polaków.
15, Czego brakuje Ci w kosmetykach? Czy uważasz, że warto zmienić coś w składach, czy może zapachy, konsystencje niektórych, powinny być całkiem inne?
Chciałabym żeby w drogeriach stacjonarnych było więcej kosmetyków, tańszych odpowiedników marek z Sephory. Tam możemy znaleźć o wiele więcej produktów o ciekawych konsystencjach. Na promocji w Rossmanie szukając produktów do twarzy w piance znalazłam jeden - z undertwenty. Na zapachy czy składy raczej nie zwracam uwagę. Możecie się oburzać że nie zwracam uwagi na składy, ale nie znam się na tym, aż tak by unikać wszystkich szkodliwych substancji i chyba ciężko by było znaleźć w 100% naturalny produkt w racjonalnej cenie.

Uff, ale się rozpisałam. Dziękuje bardzo BlueMonday, za kreatywne pytania, na które odpowiadałam z ogromną przyjemnością, co widać po ilości tekstu :). A teraz zalecenie dla Was. Na dole napiszcie swoje odpowiedzi na wybrane przez siebie pytania, napiszcie co sądzicie o moich odpowiedziach i nie zapomnijcie wpaść na bloga BlueMonday żeby dowiedzieć się jakie ja zadałam jej pytania :). Do przeczytania.


Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick - recenzja

Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick  - recenzja
Hej! Każda z nas ma swoje sprawdzone pomadki, które nie waha się użyć na ważne uroczystości czy spotkania. Moje to Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick. Do tej pory wyszło 26 kolorów, ja posiadam 6 z nich.


Cena produktu: 19.90 zł
Pojemność: 5,5ml
Opis producenta:"Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości. Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie.Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu.Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania.Produkt łatwo można zmyć przy pomocy dwufazowego płynu do demakijażu."

Pomadki rzeczywiście bardzo dobrze kryją już dzięki jednej warstwie. Utrzymują się idealnie przez nawet 10 godzin. Produkt wżera się w usta dzięki czemu tak długo się utrzymuje i nie ściera się przy jedzeniu i piciu, oprócz tłustych posiłków. Nie przesuszają ust. Zastygają na mat, ale nie taki suchy kredowy, a bardzo komfortowy. Nie używam do nich konturówki, jak dla mnie aplikator jest świetny i można nim dobrze obrysować kształt ust. Płyn micelarny z Garniera dość dobrze je zmywa.


Poniżej możecie zobaczyć swatche kolorów jakie posiadam. Od prawej: 03, 08, 10, 11, 13, 16. Jeśli wybieracie kolory przez internet, oglądajcie swatche na rękach, a nie na ustach. Przez różne naturalne pigmenty ust, u każdego pomadki mogą wyglądać inaczej.



Kolor numer 03 to najbardziej neutralny spośród wszystkich. Nadaje się świetnie do noszenia na co dzień. Posiada drobinki, które nie są widoczne na ustach. Kolor nie zastyga na bardzo suchy mat i jest komfortowy w noszeniu.

Kolor 08 to bardzo żywy, neonowy róż. Fajnie sprawdza się latem, choć nie noszę go zbyt często, wolę inne kolory z tej serii.

O kolorze numer 10 słyszała chyba każda z nas. W końcu to jedyny 'trupi' kolor szeroko dostępny. Jest to kolor bardzo sporny, albo się go kocha albo nienawidzi. Bez gadania jest bardzo wyjątkowy, niepowtarzalny. Bardziej pasuje brunetkom niż blondynkom.

Numer 11 posiada widoczne drobinki, które minimalnie widać na ustach. U mnie ten kolor jest mało widoczny, jest bardzo delikatny.


 Trzynastka to mój drugi ulubiony kolor po trójce. Jeśli lubicie szaleć z kolorami na powiekach to musicie mieć ten kolor. Typowy nudziak bez różowych tonów sprawdzi się przy każdym makijażu oka.



Szesnastka to kolor podobny do jedenastki ale nie posiada drobinek i jest dużo bardziej widoczna na ustach. Często gości na moich ustach.



















A więc w rankingu kolorów na pierwszym miejscu stoi numer 03, następnie 13, 16. Numery 11 i 10 także bardzo lubię, choć noszę je rzadziej ze względu że nie pasują do wszystkich moich makijaży. Najmniej lubię kolor 08, jednak nie czuje się zbyt dobrze w tym kolorze. A jakie są Wasze ulubione kolory Longstay? Jeśli znacie równie trwałe kolory, piszcie na dole, chętnie coś przetestuje ;).
Pa pa :*

Moja pielęgnacja - lato 2017

Moja pielęgnacja - lato 2017
                                                                                                      W lecie raczej przerzucam się na lekkie, odświeżające konsystencje, choć nie zapominam o porządnym oczyszczaniu cery, co jest ważne przy mojej mieszanej skórze. Poniżej możecie zobaczyć produkty jakie obecnie używam,



Zacznijmy od demakijażu. Używam płynu micelarnego z Garniera do skóry wrażliwej (19 zł) - mojego ulubieńca nad ulubieńcami. Super domywa makijaż, nie szczypie mnie w oczy, jest wydajny - jedno opakowanie starcza na 3 miesiące codziennego użytkowania. Produkt występuje w różnych pojemnościach dzięki czemu można wygodnie brać go w podróż. 

Kolejnym etapem w wieczornej pielęgnacji jest oczyszczanie obecnie nadal używam pianki z UnderTwenty, której recenzja była niedawno na blogu, więc odsyłam Was do tamtego posta.

Kolejnym etapem jest odświeżenie skóry twarzy. Do tego idealnie nadaje się tonik z Evree Pure Neroli, normalizujący tonik do twarzy cera tłusta (11 zł). Na prawdę normalizuje, czyli zmniejsza ilość wytwarzanego sebum. Stosuję go od tygodnia i efekty mnie zachwycają. Do tego przepięknie pachnie pomarańczami. Drugi produkt to mgiełka odświeżająca z Ziaji (8 zł) wydawałoby się że będzie idealna na lato, jednak kiepsko odświeża skórę. Za to lubię używać go przy jeździe na rowerze, bądź innej aktywności fizycznej.


Przynajmniej raz w tygodniu a najlepiej dwa robię sobie maseczki. Czarna maska z ezebra.pl (16 zł) świetnie sprawdza się na nosie do usuwania zaskórników. Ta druga maska to płachta z Holika Holika (14 zł) jeszcze jej nie stosowałam, jest to przykładowa maska w płąchcie jaką stosuję.


                                                                                                    Na koniec intensywnie nawilżam twarz i ciało na noc, aby skóra się zregenerowała. Na usta nakładam balsam z Perfecty, o którym pisałam w poście Co mi to da? - balsamy do ust. Do twarzy stosuję krem z aloesem z Ziaji (8 zł). Ma lekką konsystencję, ładnie nawilża, choć na zimę zmienię krem na nie co cięższy, bo takie nawilżenie nie na da się na ciężkie mrozy. Stosuję go także pod oczy, bo uważam, że krem pod oczy należy zacząć stosować w wieku 25 lat. Pamiętajcie, że kremy przeciwzmarszczkowe trzeba stosować zanim pojawią się zmarszczki, bo one mają za zadanie zapobiec a nie usunąć. Do całego do ciała używam masła z Perfecty (14 zł) gęsta konsystencja wcale nie obciąża skóry ani nie zostawia tłustego filmu. Jest to bardzo wydajny produkt.


                                                                                              W mojej pielęgnacji nie zapominam także o stosowaniu peelingów, jednak mój z Perfecty skończył się i wcale mnie nie zachwycił. Polećcie mi proszę jakiś fajny peeling. Do przeczytania!




Under Twenty Anti Acne - recenzja

Under Twenty Anti Acne - recenzja
Hej! W majowym haul'u pokazywałam Wam piankę do mycia twarzy z Under Twenty. Nareszcie  ją przetestowałam i chciałabym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi tego produktu.




Cena: 17.99 zł
Zapewnienia producenta (źródło: rossmann.pl): Delikatna pianka myjąca, odświeża i skutecznie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń. Cera jest gładka, nawilżona i miękka w dotyku. Zapach arbuza z nutą mięty zapewnia 100% przyjemności stosowania *. Kwas migdałowy reguluje produkcję sebum i wykazuje silne działanie antybakteryjne. Wyciąg z soczewicy odblokowuje pory i zmniejsza ich widoczność. Betaina nawilża i łagodzi podrażnienia. Wyciąg z liści mięty stymuluje produkcje hormonów szczęścia, działając na skórę łagodząco i relaksująco.

Kupiłam ten produkt ze względu na ciekawą konsystencję - piankę oraz sposób dozowania produktu, która zdecydowanie ułatwia nam ile produktu nałożyć na twarz. Dwie pompki spokojnie wystarczą na pokrycie całej twarzy.


Jest to produkt świetny na lato, bo rzeczywiście super odświeża skórę, daje uczucie ochłody. Dobrze spisuje się także w oczyszczaniu. Ładnie wygładza i nawilża. Nie zgadzam się że zmniejsza widoczność porów. Dużym plusem tego produktu jest skład - m.in. kwas migdałowy czy olejek z arbuza. Stosuję ją codziennie już od 3 tygodni i zużyłam ok.1/3 produktu, więc uważam że jak na produkt o konsystencji na bazie wody jest wydajny. Jeśli znacie inne produkty o ciekawej konsystencji dajcie znać na dole ;). Do przeczytania :)

Czy trik z spirytusem rzeczywiście naprawia kosmetyki?

Czy trik z spirytusem rzeczywiście naprawia kosmetyki?
Cześć! Często w wyniku niefortunnego wypadku zdarza się tak, że nasze cudowne kosmetyki w stanie drobnego pyłu są wszędzie tylko nie w opakowaniu.


Co wtedy zrobić? Po sieci krąży sposób aby za pomocą spirytusu scalić kosmetyk. Jako, że w ostatnim miesiącu zepsułam 2 moje ulubione kosmetyki postanowiłam wypróbować ten sposób.

Czego użyłam? 
- spirytus (ja użyłam salicylowego)
- łyżeczka


Aby test był wiarygodny pokażę Wam swatche produktów przed łączeniem ze spirytusem.


Zaczęłam od rozdrobnienia pokruszonych kosmetyków w drobny pył.


Radzę obłożyć wszystko dookoła papierem ręcznikowym lub przełożyć produkt do innego pojemniczka. Te były tak małe, że troszkę powysypywało mi się w okół.

Następnie dodałam do rozdrobnionych kosmetyków kilka kropel spirytusu.


Na koniec wystarczy odcisnąć nadmiar spirytusu za pomocą ręcznika papierowego.



Konsystencja różu nie zmieniła się, pigmentacja też nie. Niestety cień do brwi stracił pigmentację i dodatkowo stał się dużo twardszy. Myślę, że dodałam za dużo kropli spirytusu. Naprawiając swoje kosmetyki zwróćcie uwagę ile go dodajecie. Próbowałyście tego sposobu? A może znacie jakiś inny? Chętnie wypróbuję coś nowego ;) Do przeczytania :*

TOP 10 - czerwiec

TOP 10 - czerwiec
Cześć! Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moimi ulubionymi kosmetykami i nie tylko w minionym miesiącu.
























1. Lovely mineralny róż natural beauty blusher nr 01 (9 zł) 
Ładny żywy kolor z minimalnymi drobinkami nadaje naturalnego rumieńca naszym policzkom. Utrzymuje się w idealnym stanie przez cały dzień. Pigmentacja nie jest powalająca dzięki temu łatwo się go nakłada, nie robi plam.



2. Lovely, gold highlighter (9 zł)
To chyba kultowy produkt tej firmy dobrze znany w blogosferze. Osobiście bardziej podobają mi się te cieplejsze rozświetlacze, dla tego zdecydowałam się na odcień gold. Nie jestem fanką mega glow, ale lubię subtelne rozświetlenie. W tym produkcie można stopniować rozświetlenie, od mega delikatnego do tafli. Dzięki jednemu rozświetlaczowi możemy dostosować stopień glow do potrzeb makijażu.


















3. Palette Match System set 6 cieni Pierre Rene (52.93 zł)
Paletkę tą wygrałam jakiś czas temu na testmetoo.pl. Mogłam sobie wybrać 6 odcieni. Z 5 jestem zadowolona jedynie zawiódł mnie ten różowy, myślałam że to waniliowy. Wtedy kolory cieni nie były zbyt wiarygodne ma stronie internetowej, dzięki temu testowi poprawili to. Maty są porównywalne do cieni MUR, jednak to błyszczące złoto to najlepszy cień ze wszystkich jakie posiadam. Masełkowata konsystencja na oku przypomina pigment. Muszę zobaczyć inne brokatowe cienie tej firmy, jeśli będą tak same fajne jak ten, na pewno skuszę się na kilka odcieni.

4. NYX Lip Lingerie nr 09 Corset (36zł)
Na początku nie polubiłam się z tą pomadką. Myślę, że trzeba się nauczyć z nią pracować, żeby się zakochać. Kolor jest bardzo nieoczywisty, trupi nudziak. Lubię eksperymentować z kolorami pomadek i przepadłam za brązami. Zastyga na dość jasny kolor. Utrzymuję się przez kilka godzin, ściera się do zera przy tłustszych posiłkach. Nie jest najtrwalszą pomadką jaką posiadam, ale uwielbiam ją za suche wykończenie i piękny kolor.




5. Semilac Mardi Gras (29 zł)
Fiolety to moje ulubione kolory na paznokciach. A Mardi Gras to idealny fiolet z różowymi tonami. Jak to lakier hybrydowy super się utrzymuje! Większa recenzja lakierów Semilac pojawi się za jakiś czas.



6. Apar perfumetka, odpowiednik Armani Si (15 zł) 
Około 3-4 miesięcy temu strona Apar rozsyłała darmowe próbki, skusiłam się na próbkę Channel i perfumetkę Armani Si. Pamiętajcie że to perfumy INSPIROWANE znanymi markami. Na początku byłam sceptycznie do nich nastawiona, bo przecież to podróbki. Skusiłam się na nie, bo były tanie i uczciwie przyznawali że inspirują się innymi. Mając próbkę oryginalnych perfum Armani muszę przyznać że nie czuć żadnej różnicy, a jednak cenowo różnią się kolosalnie. O dziwo utrzymują się także przez ok. 8h. Co uważam za długi czas jak na tanie perfumy. Są także wydajne, używam ich od jakiś 3/4 miesięcy i zostało mi ich jeszcze trochę.


7. Loreal elseve arginine resist x3 (13 zł)
To jest mój hit roku, nie tylko czerwca. Jeśli macie problem z przetłuszczającymi się włosami przetestujcie ten szampon. Moje włosy nie lubią się z odżywkami i są wymagające co do szamponów. Gęste, cienkie, zniszczone końce i u nasady z tendencją do przetłuszczania. Ten szampon im sprostał. Nie obciąża, dobrze się pieni i czyści włosy. Bardzo polecam!

8. Tangle Teezer (25 zł)
Nie wyobrażam sobie czesania bez tej szczotki. Nie wyrywa włosów, dobrze je rozczesuje,no i cudownie wygląda. Same plusy!


9. Pretty Little Liars
10. Famous in love
Jako totalna miłośniczka seriali nie mogło ich zabraknąć w tym miesiącu. Oba są zupełnie różne, ale zasługują na uwagę. PLL to historia 5 dziewczyn, gdzie główną rolę gra zagadka. Jeśli uwielbiacie dramaty i łamigłówki na pewno polubicie się z nim. FiL z kolei to historia młodej dziewczyny która wkracza w otoczenie gwiazd show biznesu. Nie chcę Wam spoilerować, więc już kończę opis. Jeśli lubicie ciekawe historie zainteresujcie się tymi serialami.
Zdjęcia ze strony freeform.go.com i variety.com



To już tyle na dziś! Polećcie mi jakiś dobry serial i koniecznie napiszcie o Waszych ulubieńcach tego miesiąca! Do przeczytania. :)
Copyright © 2016 GlamGirl , Blogger