Balsam do ust - Co mi to da?

Balsam do ust - Co mi to da?
Hej! Dzisiaj przychodzę do Was z kontynuacją serii "Co mi to da?". Tym razem chciałam Wam opowiedzieć o balsamach do ust. Każda z nas wie po co je stosować - żeby nawilżyć usta, aby uniknąć suchych skórek. Boom na matowe pomadki trwa, które w większości wysuszają usta. Ważne jest aby o nie dbać. W końcu gdy nasze wargi są zadbane, pomadki wyglądają na nich lepiej. Warto także stosować peelingi na usta. Ja najczęściej nakładam cukier na wargi i wmasowuję go w usta, co ściera suche skórki. Polecam ten szybki trik na suche usta. Jeśli znacie jakieś godne uwagi peelingi z drogerii piszcie :). Większość z nas balsamy używa tylko w zimie, kiedy nasze usta są maksymalnie suche. Osobiście balsamu używam cały rok, przy codziennej wieczornej pielęgnacji, dzięki czemu zimą pamiętam o jego stosowaniu, a nie przypominam sobie wtedy gdy, dzieje się tragedia z ustami.

Obecnie posiadam 3 produkty do ust. A mianowicie:
- 2 sztuki balsamów od EOS o zapachach: summer fruit i pomegranate raspberry (24.99 zł)
- Perfecta soft lips balsam do ust 5w1 o zapachu miętowych czekoladek (14.99 zł)
- Eveline precious oils olejek do ust cranberry (15.99 zł)




 Perfecta soft lips balsam do ust 5w1 o zapachu miętowych czekoladek
Produkt w opakowaniu przypominającym kryształ to ideał na lato. Co prawda nie jest to najlepiej nawilżający produkt, ale pozostawia błysk na ustach i świetne mrowienie, uczucie chłodu dzięki mięcie. Wyczuwam delikatny zapach czekolady. Jestem ciekawa jak u niego z wydajnością, na razie używam go od jakiś 2/3 tygodni co dziennie i nie widać zbytniego zużycia.



EOS-y o zapachach: summer fruit i pomegranate raspberry
Dla mnie są to fajne gadżety. Nawilżają tak samo jak wcześniejszy produkt czyli tak 3/5. Ale za to mają duużo ładniejsze opakowania i zapachy. Pomegranate raspberry pachnie jak malinowa mamba, a summer fruit brzoskwiniami. Po ten drugi dużo chętniej sięgam. Dodatkowo bardzo słodko smakują. Są bardzo wydajne. Pomegranate raspberry skończył mi się już i stosowałam go codziennie przez pół roku. Drugi EOS jest także na wykończeniu.


Eveline precious oils olejek do ust cranberry
To mój faworyt wśród balsamów do ust. Może nie jest to balsam a olejek ale najlepiej nawilża moje usta. Cudownie zmiękcza usta. Pięknie pachnie i smakuje. Kupiłam zachęcona rekomendacją youtuberki Oli Dudzickiej i absolutnie nie żałuję i Wam także go polecam.



Kiedyś posiadałam także Carmex'a i byłam z niego bardzo zadowolona.

Napiszcie mi proszę jakie są Wasze ulubione produkty do ust. Chętnie przetestuję coś nowego :).
Do przeczytania.

Recenzja i swatche palety Makeup Revolution Beyond flawless

Recenzja i swatche palety Makeup Revolution Beyond flawless
Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z postem o palecie z Makeup Revolution Beyond Flawless. Jest to moja druga paleta tej firmy, po czekoladce o której pisałam w poście "Top 10 maja". Jestem wielką fanką tej firmy, ponieważ umożliwia pasjonatkom makijażu, w tym mi, ćwiczenie i eksperymentowanie w malowaniu się za niewielkie pieniądze. MUR nie długo ma wprowadzić ciepłe palety na co czekam z niecierpliwością, chętnie przygarnę jedną z nich. ;)


Paletę "Beyond Flawless" zawiera 32 cienie w tym 6 satynowe i 26 połyskujących, brakuje mi tu kilku matów. Jakość cieni jest bardzo fajna, są dobrze napigmentowane, nie osypują się, jako bazę zawsze stosuję korektor z Catrice i utrzymują się bez problemu cały dzień.



Poniżej zrobiłam dla Was swatch'e. Zdjęcia zrobione z lampą aby lepiej było widać efekt. Zapewniam że kolory nie są przekłamane. Na każdym zdjęciu u góry swatche nakładane suchym pędzelkiem, u dołu nakładane na mokro.










O ile w satynowych cieniach nie widać różnic w sposobie nakładania, to w tych połyskujących zdecydowanie widać.

Ta paleta dla mnie to strzał w 10. Jako że uwielbiam maty, nie posiadam zbyt dużo tych połyskujących, a czasem przydałyby mi się. Dzięki tej palecie mogę kupować tylko matowe cienie, bo tu znajdę praktycznie wszystkie odcienie jakie mogą mi się zamarzyć do moich wizji pomalowania oka.

Napiszcie mi jakie produkty MUR Wy posiadacie i jakie mi polecacie? Macie tą paletę, co o niej sądzicie?
Do napisania ;)

Recenzja 15 marek lakierów do paznokci

Recenzja 15 marek lakierów do paznokci
Hej! Dzisiaj przychodzę do Was z postem o mojej "kolekcji" lakierów do paznokci i ich zbiorczej recenzji. Posiadam 48 lakierów, 15 marek. Przygotowując paznokcie do malowania odsuwam skórki, matowię płytkę paznokcia i odtłuszczam, oraz nakładam utwardzacz z Wibo. 



Poniżej widzicie mój organizer na lakiery DIY.


Zachęcona pozytywnymi recenzjami i pięknymi kolorami, kupiłam 3 lakiery Rimmela - 2 z serii 60 seconds Super Shine i 1 z serii Rita Ora. Koszt każdego: 11.29 zł. Kolory urzekły mnie od razu, piękne, pastelowe. Posiadam lakiery o nazwach: Breakfast in bed, Ring a ring o' roses, Sweet rebreak. Lakiery jednak w ogóle nie schną, nawet gdy położę na wierzch mój ukochany top coat Seche Vite. Czy czekam 2 minuty czy 10 czy 30 lakiery nadal mają taką samą, nie zaschniętą konsystencje. Po zużyciu widać że wiele razy próbowałam wszystkie kolory, jednak za każdym razem było tak samo. Jak dla mnie buble. Koniecznie napiszcie mi jak Wam sprawdzają się te lakiery.


Lakiery Safari charakteryzuje bardzo niska cena - 3 zł. Możemy je spotkać na każdym kroku, w praktycznie każdym małym sklepiku. Ich gama kolorystyczna powala, znajdziemy wszystkie kolory i odcienie jakie sobie zamarzymy. Jak dla mnie cena nie jest adekwatna do jakości. Wszystkie kolory jakie widzicie poniżej idealnie pokrywają płytkę, są dobrze napigmentowane i o dziwo mega trwałe. Na prawdę ciężko je zmyć. Lakiery te na prawdę miło mnie zaskoczyły.

Te no name'y nie wiem gdzie kupiłam i za ile, było to już jakiś czas temu i na pewno były bardzo tanie, chciałam porównać je do tych z Safari. Jednak w ogóle nie są warte uwagi, rozmazują się, szybko odpryskują. Nie polecam.

Pierwsza z lewej to lakier utwardzający z Wibo (7 zł) jest to ta stara wersja opakowania. Lubię używać tego produktu jako baza. Zauważam także różnicę w twardości płytki po zastosowaniu tego lakieru.
W środku widzicie odżywkę Nail Tek II (55 zł) kupiłam ją na promocji i żałuję że nie wzięłam tej białej wersji pod kolorowe lakiery. Przy regularnym użytkowaniu można zauważyć różnicę, lecz lepiej stosować ją pod lakier niż dokładać codziennie warstwę, bo po którejś warstwie z kolei roluje się na paznokciu. Biała wersja według Wizażanek jest lepsza, na pewno kiedyś się na nią skuszę.
Z prawej znajduje się mój kochany Seche Vite o którym pisałam Wam w ulubieńcach maja. Jeśli jeszcze nie czytałyście, zachęcam do powrócenia do tamtego posta.

Kolejne lakiery to produkty Essence (7 zł). Posiadam kolory: 13 forgive me, 37 serendipity. Mają fajne buteleczki, szerokie pędzelki ułatwiające aplikacje, szeroki wybór kolorów. Same w sobie pięknie błyszczą, dodając top z tej samej serii, bądź każdy inny efekt potęguje się. W nienaruszonym stanie wytrzymują ponad tydzień.

Lakiery i odżywki z Eveline są bardzo sławne ten z serii miniMAX (5 zł) w starym opakowaniu, służy mi jedynie do malowania paznokci u stóp. Ładnie wygląda ale szybko się odpryskuje o wiele lepiej utrzymuje się na paznokciach u stóp.

Te piękne maleństwa  z Mysecret (7 zł) są bardzo przyjemne, łatwo maluje się nimi, dobrze się utrzymują, szybko schną. Jedynie zawiódł mnie ten top ze środka, więcej w nim bezbarwnego lakieru niż brokatu.

Golden Rose to moja ulubiona marka i ich lakiery (4-12zł) są bardzo godne uwagi, każda lakieromaniaczka powinna je mieć. Są bardzo wytrzymałe i mają większą gamę kolorystyczną od Safarii. Jedynie jak wiadomo każda marka musi mieć jakiś bubel, w tej to zdecydowanie Quick Dry Top Coat. To jest totalny nie wypał, rozrzedza nawet zastygnięty lakier, zlewa się na boki, tragedia!

Astor to tajemnicza dla mnie marka, nie posiadam żadnych produktów tej firmy oprócz lakierów      (8 zł). Po przetestowaniu ich, wcale nie chce sięgać po ich inne produkty, mały wybór kolorów, kiepsko się utrzymują. Dla mnie są przeciętne.

Lakiery Wet n wild uwielbiam (10 zł). Fioletowy lakier jest cudowny, nie odbiega niczym lakierom z Golden Rose, ten jasno rózowy, trochę prześwituje płytkę, ale jeszcze nie trafiłam na idealnego nudziaka. Za to ten brokat to istne cudo. Ma sporo bezbarwnego lakieru ale drobinek równie dużo, ładnie pokrywa paznokieć.

Lakier z Bebeauty (6 zł) jest okropny, perłowy ( w sklepie nie widziałam drobinek), nie da się go równomiernie nałożyć, szybko się ściera, jestem na nie.
Lakiery z Essie (35 zł) mają tytuł KWC i są uwielbiane przez chyba wszystkich. Jako kosmetykoholiczka musiałam go przetestować. Kupiłam kolor tying the knotie. Nie wiem czy trafił mi się jakiś felerny egzemplarz, czy to wina koloru, ale nie dość że z każdym pociągnięciem powstają smugi, to nawet po godzinie lakier odchodzi bez problemu z paznokcia, wystarczy dotknąć czegokolwiek. Tak jakby nie zasychał. Na pewno kupię inny kolor żeby przekonać się czy tylko ten okazał się porażką czy ta firma mi nie podchodzi.
Ostatni już lakier to egzemplarz od Sally Hansen (46 zł). Śliczny błękitny kolor jest jedynym plusem. Od początku nie polubiłam się z tym lakierem, mimo kilku podejść. Przy malowaniu powstają smugi i bardzo szybko odpryskuje co przy dość wysokiej cenie nie powinno mieć miejsca.

To już tyle na dzisiaj. Napiszcie mi co uważacie o poszczególnych markach, może moje buble to wasi ulubieńcy? Do przeczytania :)

Deser w 15 minut - owoce pod kruszonką

Deser w 15 minut - owoce pod kruszonką
Hej. Na moim blogu nie ujrzycie zbyt często przepisów kulinarnych, ale tym musiałam się z Wami podzielić, bo jest łatwy, szybki i tani! Według niego możecie wykonać 3 kokilki. Poznajcie mój sekret na najlepszy deser na świecie!

Oto składniki:
- owoce (ja najlepiej lubię jabłka bądź rabarbar, równie dobrze możecie użyć truskawek, malin, śliwek lub gruszek, praktycznie wszystkich owoców sezonowych, według Waszego uznania)


KRUSZONKA:

- 80 g masła
- 100 g cukru (w przypadku słodkich owoców warto dodać mniej cukru)
-150 g mąki

PRZYGOTOWANIE:
Najpierw należy roztopić masło, później dodać cukier, po rozpuszczeniu cukru stopniowo dodawać mąkę mieszając. Mieszać aż do uzyskania ciasta w formie tzw "piasku".


Należy wysmarować masłem kokilki, poukładać w nich pokrojone owoce a na koniec posypać je kruszonką. Zostaje tylko piec je w temp. 180 stopnii przez 10 minut i można delektować się przepysznym smakiem. Polecam dodać na wierzch lody waniliowe lub śmietankowe.



Prawda że pięknie wygląda? Koniecznie spróbujcie ten przepis w domu. Dajcie znać czy udało Wam się go wykonać. Do przeczytania :)


Haul - Rossmann 2+2, prezenty

Haul - Rossmann 2+2, prezenty
Hej, dzisiaj przychodzę do Was z haulem zakupowym i chciałabym się pochwalić kilkoma fajnymi prezentami jakie dostałam od moich przyjaciółek.

Niedawno w Rossmanie była promocja 2+2 na produkty do pielęgnacji twarzy. Jako wielbicielka wszelkich specyfików do twarzy, skusiłam się na kilka ciekawych produktów. Pierwsza rzecz to standardowo płyn micelarny z Garniera do cery wrażliwej 19.49zł, to już moja bodajże 3 butelka. Jak dla mnie to najlepszy drogeryjny płyn micelarny, nie szczypie mnie w oczy, ładnie domywa makijaż. Więcej o nim będzie już niedługo w poście z serii "Co mi to da". Do tego zaopatrzyłam się w nowy tonik. Tym razem wybrałam Evree normalizujący tonik do twarzy dla skóry tłustej 19.99zł - jedyny tonik jaki znalazłam w mojej drogerii, posiadam skórę mieszaną, przetłuszczającą się w strefie T, jestem ciekawa efektów tego produktu. Na pewno dam znać jak się sprawdzi.


Bardzo kusiła mnie seria Magic Rose z Evree, niestety w moim Rossmanie było mało produktów z tej serii, zakupiłam jedynie różany olejek do mycia twarzy 13.49zł. Nigdy nie miałam do czynienia z produktami tego typu.No i ostatnia rzecz z Rossmana, której nie mogę się doczekać testowania to - Under Twenty - pianka oczyszczająca pory 13.99zł w swoim składzie ma między innymi ekstrakt z arbuza, o którym ostatnio dużo słychać w sferze wizażu.




 Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w olejek do ust z Eveline 15.99zł jeszcze go nie testowałam, na razie mogę powiedzieć że pięknie pachnie (mam ten o nazwie cranberry). Od moich przyjaciółek dostałam Wibo Nude Lips konturówka do ust i Perfecta Soft Lips - miętowe czekoladki.




Ostatnią rzeczą jaką chce Wam dzisiaj pokazać są przepiękne perfumy Katy Perry Killer Queen. Zapach jest przepiękny i długo się utrzymuje. Bardzo polecam!!

Koniecznie napiszcie mi jakich produktów chciałybyście przeczytać recenzje. Do przeczytania :)

TOP 10 maja

TOP 10 maja
Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z postem dotyczącym mojej top 10 maja. Maj upłynął mi na testowaniu nowości zakupionych rossmanowskiej promocji. W moim zestawieniu ulubieńców znajdzie się także kilka niekosmetycznych ulubieńców. Przejdźmy do rzeczy:

1.Bronzer milky chocolate z Lovely
2. Prasowany puder ryżowy white chocolate z Lovel
Ostatnio bardzo polubiłam markę Lovely,tworzy świetnie, tanie produkty w pięknych opakowaniach. Tak jak te czekoladki. Obie kosztują po 24 zł. Mam je już trochę ponad miesiąc. Bronzer ma piękny odcień, trochę ciepły, ale nie pomarańczowy, pięknie opala twarz, utrzymuję się cały dzień i łatwo się go rozblendowuje na twarzy, do tego pięknie pachnie czekoladą. Z kolei puder świetnie matuje twarz, nie bieli jej, utrzymuje mat przez kilka godzin, w ciągu dnia trzeba robić poprawki, ale mi to nie przeszkadza, lubię efekt jaki ten puder daje na twarzy. Podobnie jak bronzer pachnie czekoladą.





3. I Heart Chocolate Pink Fizz - paleta cieni do oczu 

Palet do oczu z Makeup Revolution i jej siostrzanych marek mam już dwie i kolejną na oku. Świetna pigmentacja w niskiej jak na cienie cenie to cechy charakteryzujące te palety. Jakiś czas temu na promocji -50% na MUR na stronie e-toplook.pl dorwałam różową czekoladkę za 20 zł. Cieszę się, że się na nią zdecydowałam, cienie są przyjemne w używaniu, dobrze napigmentowane, łatwo je blendować, mają piękne odcienie, żałuję tylko że jest tak mało matów. Polecam spróbować nakładać te połyskujące cienie na mokro, cudowny efekt.




4. Seche Vite dry fast top coat (18zł)
5.Megalasting nail color - through the grapevine (10 zł)

Ulubiony duet maja to zdecydowanie te dwa lakiery. Mimo, że lubię sobie robić hybrydy często wracam do zwykłych lakierów. Nie pomaluję paznokci bez topu Seche Vite, daje efekt hybrydy na zwykłym lakierze, płytka bardzo błyszczy się a lakier jest odporny na ścieranie, dzięki niemu paznokcie wytrzymują mi tydzień w nienaruszonym stanie. Warto zainteresować się lakierami z Wet n wild są świetne, same w sobie są bardzo połyskujące, sam lakier bez warstwy topu wytrzymuje mi ok.5 dni.



6. Suchy szampon Batiste (12zł)
Suche szampony Batiste są moimi ulubieńcami od dłuższego czasu, mimo że chyba każdy je zna musiałam o nich wspomnieć. Ratują mnie, gdy moje włosy nie są świeże a chce wyglądać dobrze. Łatwo je się rozciera we włosy, nie zostawiają białych śladów. Uwielbiam je!




7. Garnier Czysta skóra oczyszczający żel do twarzy (18zł)
Żel dobrze oczyszcza skórę, delikatnie wysusza i chłodzi, przez mentol zawarty w składzie. Polecam raczej do skóry tłustej niż do mieszanej, przy skórze mieszanej lepiej nakładać tylko na przetłuszczające się strefy skóry, ponieważ może podrażnić suche części twarzy. 




8.Tusz do rzęs definitive volume & length mascara - Golden Rose (21.90 zł)
Najlepszy tusz jaki do tej pory używałam, przebił nawet Volume Million Lashes z Loreala który uwielbiałam. Koniecznie musicie go spróbować. Pięknie wydłuża rzęsy, zagęszcza je, ma mokrą konsystencje podobną do Loreala, ale nie zasycha tak szybko, mój egzemplarz od nowości a mam go już 2 miesiące  ma niezmienioną konsystencję, na prawdę warto go spróbować :)


9. Kosmetyczka Sinsay
W tym cudeńku zakochałam się od razu. Bardzo podoba mi się jej kolor różowy z małymi elementami holo. Jest mała ale pojemna. Nie znam jej ceny, bo dostałam ją w prezencie.



10. Kolorowanki dla dorosłych z Biedronki (5zł)
Dopiero zaczynam swoją przygodę z kolorowankami, ale bardzo mnie to wciągnęło. Wieczorami codziennie maluję dla odstresowania się i to naprawdę działa. Polecam!!


To już wszystko w dzisiejszym poście. Koniecznie napiszcie, czy wam sprawdziły się te produkty i jacy są wasi ulubieńcy. Do przeczytania! :)
Copyright © 2016 GlamGirl , Blogger